W przeddzień meczu w Szwecji włoska prasa podkreśla, że nikt nie dopuszcza nawet myśli o tym, aby "Azzurri", byli czterokrotni mistrzowie świata, mogli nie dostać się na mundial.

W wywiadzie dla dziennika „La Gazzetta dello Sport” Raymond Domenech, były trener reprezentacji Francji, z którą Włosi zmierzyli się w finale MŚ w Berlinie w 2006 roku i zdobyli czwarty tytuł stwierdził jednak, że ich nieobecność na rosyjskim mundialu nie byłaby "tragedią dla świata". Ale i on jest pewien, że tak źle nie będzie.

Zapytany wprost, czy Włosi pojadą do Rosji, francuski szkoleniowiec odpowiedział - Oczywiście, popatrzcie, jak było w 2006 roku, mieliście mnóstwo problemów i wygraliście. Włochy mają piłkarzy, którzy potrafią uporać się ze stresem, Szwecja nieco mniej - już prawie wyszli z grupy, ale sobie sami skomplikowali życie -.

Pisarka Valeria Perrella na łamach rzymskiego dziennika „La Repubblica” piątkowy mecz w Sztokholmie ocenia z literackiej perspektywy, stwierdzając, że naprzeciwko siebie staną Pippi Pończoszanka i Pinokio. Jak zaznacza, mała rudowłosa Szwedka z powieści Astrid Lindgren jest symbolem wolności, rewolucji, może nawet anarchii, podczas gdy drewniany pajacyk to odbicie XIX-wiecznej sytuacji włoskiego ludu, żyjącego w zacofaniu i chronicznej nędzy.

Które z nich ma większe szanse pojechać na rosyjski mundial, Perrella nie mówi.

Pojechać chce tam jak nikt inny Gianluigi Buffon, legendarny bramkarz włoskiej reprezentacji, dla którego byłyby to już szóste mistrzostwa świata. Był na pięciu, z jednych – w 2006 roku – wrócił z mistrzowskim tytułem. 14 czerwca 2018, gdy rozegrane zostanie pierwsze mundialowe spotkanie, Buffon będzie miał już czterdzieści lat. Tak jak Dino Zoff, jego poprzednik we włoskiej bramce, który był członkiem zwycięskiej drużyny na hiszpańskim mundialu w 1982 roku - przypomina się.

Nawet tę zbieżność włoscy komentatorzy uważają za dobrą wróżbę.

Pierwszy i jedyny jak do tej pory raz Włosi nie zakwalifikowali się na mistrzostwa świata w 1958 roku, gdy odbywały się one właśnie w Szwecji - podkreślają media.

Środkowy napastnik reprezentacji Daniele De Rossi ostrzegł w prasie, że nie można sobie pozwolić na jakiekolwiek błędy.

Jak ocenił, te wymagania dobrze oddaje sformułowanie „krew i pot”, ale - dodał - trzeba mieć również przytomność umysłu, dobrą organizację, technikę i siły, bo trzeba się będzie w tych spotkaniach nabiegać.

- Gdyby wystarczała wola walki, graliby wszyscy. Trzeba grać inteligentnie, nam nie brakuje jakości, trzeba ją zmiksować z doświadczeniem - powiedział zawodnik klubu AS Roma. Według niego, nieobecność Włochów na rosyjskim mundialu, byłaby „plamą”.