Orlen Wisła, podobnie jak mistrz Szwecji IFK Kristianstad, w tym sezonie Ligi Mistrzów nie zanotowały jeszcze zwycięstwa. Bardzo trudno było wytypować faworyta pojedynku. Zwycięzca będzie miał większe szanse na awans do fazy pucharowej rozgrywek.

 

Początek spotkania był bardzo nerwowy, obie drużyny popełniały błędy, których nie potrafili wykorzystać rywale. Jeśli dodać do tego dobre wejście w mecz bramkarza gospodarzy Richarda Kappelina, to trudno się dziwić, że w 9. min, przy wyniku 5:2 dla gospodarzy, trener Piotr Przybecki poprosił o przerwę w grze.

 

Na niewiele się to zdało, bo po fatalnych pudłach Orlen Wisły, gospodarze powiększyli w 14. min spotkania przewagę do czterech goli (8:4). Adama Morawskiego w bramce zamienił Marcin Wichary, który nie dopuścił do powiększenia przewagi do pięciu goli, popisując się trzema znakomitymi interwencjami. Niestety, kolejne niecelne strzały i obrony Kappelina sprawiły, że w 19. min gospodarze prowadzili już sześcioma bramkami (10:4), a trener Przybecki ponownie poprosił o czas.

 

Trener rotował składem, w pierwszych 19 minutach spotkania na boisku pojawili się wszyscy płoccy zawodnicy, ale Kappelin odbijał kolejne piłki. W 24. min Orlen Wisła mogła zminimalizować straty do czterech goli, ale po rzucie Sime Ivica z 7 metrów lepszy był szwedzki bramkarz, a na tablicy pozostał wynik 11:6. Po tej akcji Ola Lindgren poprosił o czas, a jego zawodnicy skorzystali z uwag, bo w 25. min było już 13:6. W 26. min gospodarze prowadzili 14:7, ale wreszcie Nafciarze, wykorzystując obronione piłki przez Wicharego, zaczęli zdobywać bramki, kończąc pierwszą połowę pięciobramkową stratą.

 

Po przerwie goście zdobyli gola po pierwszej akcji, a Valentin Ghionea nie rzucił karnego. Za to dwa razy trafił Lovro Mihic i z karnego Michał Daszek i w 36. min płocczanie odrobili dwie bramki (16:13), na co zareagował trener Lindgren, prosząc o przerwę w grze. Na wynik 16:14 w 37. min zapracował Jose de Toledo, który w 40. min strzelił jeszcze bramkę kontaktową 17:16, a Ghionea doprowadził do remisu 17:17.

 

Ten wynik nie byłby możliwy, gdyby nie świetny w bramce Wichary. To po jego obronach płocczanie strzelili siedem bramek przy dwóch gospodarzy. Na prowadzenie wyprowadził ekipę z Płocka Gilberto Duarte. Takiego obrotu sprawy na pewno nie spodziewali się kibice szwedzcy, zwłaszcza że nieprawdopodobnie skoncentrowani podopieczni Przybeckiego, zmuszali rywali do błędów. W 42. min Lindgren poprosił o trzeci w tym meczu czas.

 

Czwarty rzut karny Kappelin obronił w 46. min po próbie Michała Daszka, a po dwóch golach Philipa Henningssona był remis 19:19. Ostatnie dziesięć minut było bardzo wyrównane, na niewielkim prowadzeniu raz byli gospodarze, raz goście. W 56. min Szwedzi prowadzili 24:22 i po raz ostatni trener Orlen Wisły poprosił o czas, niestety akcja po wznowieniu gry zakończyła się błędem płocczan. Dwie minuty przed końcem gospodarze prowadzili nadal dwiema, a 30 sekund później trzema bramkami.

 

Do dwóch goli różnicy doprowadził Igor Żabic, a do jednego - Gilberto Duarte, ale to gospodarze odnieśli pierwsze w tym sezonie zwycięstwo, a Orlen Wisła spadła na ostatnie miejsce w tabeli.

 

Za tydzień, w niedzielę 19 listopada o godz. 18.30, odbędzie się w Orlen Arenie rewanżowy mecz tych zespołów.

 

IFK Kristianstad - Orlen Wisła 25:24 (15:10)

 

IFK Kristianstad: Richard Kappelin – Mario Lipovac 1, Arnar Freur Arnadsson, Phipip Henningsson 5, Tim Sorensen 4, Moen Nilson 2, Albin Lagergren 4, Olaf Gudmundsson 4, Victor Hallen 2, Helge Freiman 3

 

Orlen Wisła: Adam Morawski, Marcin Wichary – Michał Daszek 2, Gilberto Duarte 4, Przemysław Krajewski, Dan Emil Racotea, Nemanja Obradovic 2, Valentin Ghionea 2, Tomasz Gębala, Sime Ivic 3, Maciej Gębala, Igor Żabic 2, Lovro Mihic 3, Jose de Toledo 6