Na początku rozmowy dziennikarz Polsatu Sport przywołał kultowy już fragment piosenki Bohdana Łazuki: "Entliczek pentliczek, co zrobi Piechniczek", odnoszący się do decyzji kadrowych trenera Antoniego Piechniczka, w trakcie hiszpańskiego mundialu w 1982 roku.

- Myślę, że Piechniczek zrobił z korzyścią dla całej reprezentacji i całej Polski, gdy wystawił mnie w pierwszym składzie na mecz z Peru (5:1). Sytuacja nie była prosta, bo musieliśmy to spotkanie wygrać, a trener powierzył mi wówczas kluczową rolę rozgrywającego, przesuwając tym samym Zbigniewa Bońka do przodu. Cieszę się, że udało mi się wykorzystać tę szansę, bo pewnie nie każdego byłoby na to stać. Wyszedłem na ten mecz na pełnym luzie, ponieważ wiedziałem, że jestem w stanie zdziałać bardzo wiele - powiedział Kupcewicz.

Po bezbramkowych remisach na inaugurację mundialu z Włochami i Kamerunem, opinia publiczna w Polsce domagała się zmian w składzie Biało-Czerwonych, a nawet posadzenia na ławkę rezerwowych obecnego prezesa PZPN Bońka.

- W sporcie jak i w życiu trzeba mieć trochę umiejętności, wyczucia, ale także i szczęścia. Dzień przed meczem dowiedziałem się, że wystąpię w środku pola, a miejsce przede mną zajmie Boniek. Czym była podyktowana ta decyzja? Otóż mieliśmy dodatkowe treningi z trenerem Bogusławem Hajdasem i zauważył on w ich trakcie, że prezentuję się bardzo dobrze. Mam wrażenie, że to on przekazał selekcjonerowi, że warto dać mi szansę - dodał były reprezentant Polski.

Następnie Kupcewicz odniósł się do pozycji, na jakiej przyszło mu grać w meczu z Peru, który otworzył Polakom drogę do półfinału rozgrywek i ostatecznie umożliwił wywalczenie brązowego medalu.

- Nie oszukujmy się... Podobnie jak w przypadku śp. Kazimierza Deyny najlepiej czułem się w środku pomocy. Na innych pozycjach traciłem nawet 80% efektywności i wartości. Obecnie zawodnicy są bardziej uniwersalni, a wtedy każdy był raczej "przyspawany" do konkretnego miejsca. Głównie z tego względu rozegrałem zaledwie 20 meczów w reprezentacji, ponieważ musiałem rywalizować w środku pola z Deyną i Bońkiem - powiedział Kupcewicz.

Cała rozmowa Romana Kołtonia z Januszem Kupcewiczem w załączonym materiale wideo.