Do pierwszego starcia Leśniaka i Młodzińskiego doszło niedawno, bo pod koniec września w Łomiankach. Po prawdziwej ringowej wojnie minimalnie lepszy okazał się ten pierwszy.

 

W Częstochowie także działo się od samego początku! Po raz kolejny zawodnicy nie bawili się w zbędne rozpoznanie i ruszyli do szaleńczych wymian. Leśniak był chyba nieco zaskoczony postawą Młodzińskiego, który był świetnie dysponowany. "Szczupak" pokazał serce do walki i wielką wytrzymałość.

 

Chociaż żaden nie odpuszczał, to od piątej rundy tempo nieco spadło. Nie ma co się dziwić, bo przez dwanaście minut obaj postawili na wielką intensywność. Mniej było celnych ciosów i chyba po raz pierwszy w  tym pojedynku lepiej wyglądał Leśniak.

 

To była walka pod tytułem "Przyjmij, oddaj"! Obaj cały czas twardo stali na nogach, przyjmując mnóstwo uderzeń i cały czas odpowiadając! Młodziński jakby lekko się wystrzelał w pierwszych pięciu rundach, przez co do głosu dochodził Leśniak.

 

- Należy im się po milion złotych za serce do walki - stwierdził Kostyra. Na początku dziewiątej rundy nie wytrzymał łuk brwiowy Leśniaka i to chyba dało więcej pewności siebie Młodzińskiemu. W końcu to on lepiej radził sobie w półdystansie i sprawiał wrażenie, że bardziej chce zwrócić na siebie uwagę sędziów w tej odsłonie.

 

W dziesiątej rundzie w końcu jeden z zawodników znalazł się na deskach, lecz nie było to po ciosie, gdyż Młodziński po prostu się poślizgnął. Obaj poszli na całość i oglądało się to fenomenalnie. Gdy Leśniak trafiał prostym, od razu otrzymywał kontrę. To była kapitalna ringowa wojna!

 

Według sędziów był remis (97:93, 94:96, 95:95)! Czy w tej sytuacji doczekamy się trylogii?