Mańkowski wraca do klatki po rekordowej gali KSW 39: Colosseum, na której co prawda przegrał na punkty z Mamedem Khalidovem, ale pozostawił po sobie dobre wrażenie. Teraz wraca do dywizji półśredniej, by bronić mistrzowskiego pasa w walce z efektownym Dricusem Du Plessisem, który do tej pory przegrał tylko raz.


- Nie skupiam się na tym, bo biłem się już z zawodnikami, którzy nigdy nie przegrali. Mój rywal wygrał jedenaście razy, przegrał tylko raz, ale zawsze przychodzi taki czas, kiedy ten rekord musi zostać zepsuty. Ja jestem tym zawodnikiem, który musi popsuć mu ten rekord.

 

Du Plessis to podwójny mistrz największej organizacji w RPA Extreme Fighting Championship, a wszystkie swoje zwycięstwa odniósł przed czasem. Znany jest przede wszystkim z technik kończących i to na to głównie nastawia się "Tasmański Diabeł".

 

- Szykuje się na duszenia, gilotyny... Całe nasze życie jest podporządkowane pod MMA, więc jeśli chce się coś osiągnąć, to trzeba wstać rano i od razu zacząć trening - ocenia mistrz KSW wagi półśredniej.

Cała rozmowa w załączonym materiale wideo.