"Będzie to niewątpliwie mecz walki, w którym istotne znaczenie będą miały sprawy taktyki. Dodatkowym smaczkiem jest fakt, iż drużynę przeciwniczek prowadzi Kim Rasmussen, doskonale znający nasze zawodniczki, ich mocne, ale też i słabsze strony. Zapewne bardzo dokładnie, zwłaszcza w założeniach obronnych, rozpracowane zostaną te najbardziej doświadczone piłkarki, nadające ton poczynaniom polskiej reprezentacji" - uważa Nabożna, która w latach 2010-2016 wchodziła w skład sztabu szkoleniowego kadry narodowej, kiedy selekcjonerem był właśnie Rasmussen.

Pod jego wodzą drużyna odniosła największy jak dotąd sukces przed czterema laty w mistrzostwach świata w Serbii, zajmując czwarte miejsce. Ponieważ zespół jest poważnie odmłodzony, trudno będzie o powtórzenie tego wyniku.

"Żeby w turnieju odnosić sukcesy trzeba dysponować wyrównaną ekipą przynajmniej dziesięciu zawodniczek. Mecz z Czeszkami pokazał, że po dobrym występie przeciwko Szwecji, kosztującym jednak wiele zdrowia, nastąpiły słabsze chwile, a zmienniczki nie udźwignęły ciężaru odpowiedzialności, popełniając zbyt dużo błędów, zwłaszcza w defensywie.

- Trudno się dziwić debiutantkom w imprezie tej rangi, że górę biorą emocje, nie ma zimnej głowy i ręka może zadrżeć w decydującym momencie. Przegrane spotkanie z Norwegią, w którym m.in. fajne bramki zdobywała Ola Zych, dowiodło jednak, iż potencjał mamy i potrzebna jest teraz pełna koncentracja, by czwartkowy mecz ostatniej szansy rozstrzygnąć na swoją korzyść" - twierdzi czołowa niegdyś skrzydłowa.

Nabożna to wielokrotna reprezentantka kraju we wszystkich kategoriach wiekowych, była kapitan drużyny seniorek, w której rozegrała 200 spotkań zdobywając 374 bramki. Jest nauczycielką i pracuje też z młodzieżą w MKS Lublin.

Mecz grupy B Polska - Węgry rozegrany zostanie w czwartek w Bietigheim-Bissingen w Niemczech o godz. 14.