Piłka ręczna

MŚ 2017 piłkarek ręcznych: Norwegia...

W trzech meczach Polki odniosły jedno zwycięstwo. Na inaugurację mistrzostw podopieczne trenera Leszka Krowickiego po dobrej grze pokonały Szwecję 33:30, ale później, pomimo prowadzenia do przerwy 15:12, uległy Czeszkom 25:29, a następnie zostały rozgromione przez Norweżki 20:35. - Obiecująco rozpoczęliśmy ten turniej, bo wygrana nad liczącymi się na międzynarodowej arenie Szwedkami zawsze ma swoją wartość. Wydawało się, że w konfrontacji z Czeszkami pójdziemy za ciosem, ale druga połowa tej konfrontacji wyjątkowo nam nie wyszła. Można było odnieść wrażenie, że chyba za szybko uwierzyliśmy w sukces, bo przy prowadzeniu różnicą pięciu bramek nasze zawodniczki poczynały sobie trochę zbyt nonszalancko, próbując kilka razy zagrać pod publiczkę – ocenił.

 

Ciepliński uważa jednak, że o porażce w tej potyczce przesądziły błędy własne – Polki popełniły ich 23, a rywalki o 10 mniej. - Z doświadczenia wiem, że jeden słabszy mecz zawsze na takiej imprezie może się zdarzyć i mam nadzieję, że taka wpadka w Niemczach już się nie powtórzy – dodał.

 

Były trener reprezentacji Polski nie przywiązuje natomiast wagi do rozmiarów porażki z mistrzyniami świata. - Oczywiście każda przegrana boli, ale nie ma znaczenia, czy z Norweżkami przegraliśmy różnicą pięciu czy 15 bramek. Rywalki były poza zasięgiem, ale mimo wszystko dostrzegam plusy tego meczu. Mogły w nim bowiem zagrać zawodniczki, które do tej sporadycznie, albo wcale nie występowały na parkiecie. Na pewno szansę wykorzystała Aleksandra Zych, bardzo dobrze spisywała się również Weronika Gawlik, która częściej powinna pojawiać się w bramce – zauważył.

 

67-letni szkoleniowiec podkreślił, że polska drużyna narodowa jest w przebudowie, co nie sprzyja stabilizacji i osiąganiu dobrych wyników. Jako odwrotny przykład podał Norweżki. - W tej ekipie również następuje zmiana pokoleniowa, ale trzon zespołu jest zachowany. Poza tym Skandynawki nie zmieniają swoich filarów, czyli koncepcji, stylu gry i systemu przygotowań. Od wielu lat nie prowadzę reprezentacji Polski, ale Norweżki prezentują taki sam handball jak wtedy. Dziewczyny są zgrane, bazują również na świetnym przygotowaniu fizycznym i motorycznym. Nie imponują co prawda warunkami fizycznymi, jednak kiedy +złapią+ przeciwnika, są bezwzględne – przyznał.

 

W czwartek w czwartym meczu grupy B Polska zmierzy się o godz. 14 z Węgrami, które także mają na koncie zwycięstwo i dwie porażki. Ten pojedynek może zadecydować o awansie do 1/8 finału. - Moim zdaniem w tych mistrzostwach nasze najbliższe przeciwniczki zawodzą. Węgierki rywalizują na co dzień w silnej własnej lidze, w której kilka zespołów bardzo dobrze spisuje się w pucharowych rozgrywkach. W Niemczech grają jednak poniżej oczekiwań. Uważam, że jesteśmy w stanie wygrać czwartkowy mecz, oczywiście pod warunkiem, że nie popełnimy tylu błędów co w spotkaniu z Czeszkami. A ewentualne zwycięstwo może nam zapewnić nawet drugie miejsce w grupie - podsumował Ciepliński.