W poprzednich latach jednym z najlepszych zawodników na świecie był Błażusiak. Nowotarżanin w 2010 i 2011 r. zwyciężył w mistrzostwach światach w halowym enduro. Od 2012 r. zmieniono nazwę konkurencji na SuperEnduro, zaś "Taddy" w MŚ triumfował w latach 2012-15. W sezonie 2016/2017 wystartował tylko w jednej eliminacji, w Krakowie. Chciał w ten sposób zakończyć karierę. Jednak kilkanaście dni temu ogłosił niespodziewanie, że postanowił wznowić starty.

 

W każdej eliminacji MŚ odbywają trzy równorzędne finały, zawodnicy zdobywają też punkty za zajęcie trzech pierwszych miejsce w Superpole (wyścig decydujący o miejscach na starcie). Organizatorzy wyłaniają też najlepszych zawodników danej imprezy, sumując punkty zdobyte przez nich. Oczywiście po inauguracyjnej imprezie pokrywa to się z klasyfikacją generalną mistrzostw - Błażusiak zgromadził w niej 53 pkt, Webb 51, a Bolt 44.

 

Polak w pierwszym finale (w Superpole był drugi) bardzo dobrze wystartował, ale szybko został minięty przez Webba. Widzowie (było ich w Krakowie ok. 12 tys.) wydali okrzyk radości, gdy na początku drugiego okrążenie Amerykanin niegroźnie upadł i „Taddy” go wyprzedził. Jednak Webb przygotował bardzo mocny motocykl i na siódmym okrążeniu dogonił Polaka, a następnie go minął. Błażusiak musiał jeszcze się bronić przed atakami Alfredo Gomeza (Hiszpania, Husqvarna), ale ostatecznie dotarł na metę jako drugi.

 

Od lat nowotarżanin powtarza, że nie lubi drugiego finału. Najlepsi bowiem startują bowiem wówczas z drugiego rzędu i muszą na początku wyścigu przebijać się przez teoretycznie gorszych rywali. W sobotę, po błyskawicznym ataku na starcie minął wszystkich, ale na dystansie dał się wyprzedzić Boltowi.

 

W ostatnim starcie Polak także przyjechał na metę jako drugi, jednak wystarczyło to do wygrania imprezy - Naprawdę zakończyłem karierę, robiłem coś innego, to nie była ściema. Jednak w połowie roku pojawiła się informacja o nowych mistrzostwach, w których chcę wziąć udział. Nie mogłem tego ominąć (World Enduro Super Series) - powiedział po zawodach Błażusiak.

 

Z tego powodu w połowie roku rozpoczął treningi i startuje w MŚ w SuperEnduro. Przyznał, że brakuje mu objeżdżenia w zawodach, ale dzięki doświadczeniu, mądrej jeździe zdołał triumfować w Krakowie. Miła niespodziankę sprawił Emil Juszczak (Sherco), który wygrał drugi wyścig finałowy w klasie Junior. Trzeci był w nim inny Polak Oskar Kaczmarczyk (KTM). Juszczak zajął trzecie miejsce w klasyfikacji końcowej juniorów zawodów w stolicy Małopolski.

 

SuperEnduro to motocyklowe wyścigi na torze w hali, przypominające motocrossowe, na których organizatorzy tworzą różnego rodzaju przeszkody (belki, mosty, odcinki kamieniste, rowy z wodą itp.), aby maksymalnie utrudnić zawodnikom przejazd. Następna z pięciu eliminacji MŚ odbędzie się szóstego stycznia w Niemczech (w miejscowości Riesa).