„Oczywiście jedziemy na Legię po trzy punkty, ale wiemy, że to rywal jest faworytem. Choćby dlatego, że gra na swoim stadionie, przy tysiącach swoich kibiców. Jednak na boisku wszystko jest możliwe. Najważniejsze zadanie na dziś, to regeneracja. Od tego zależy, czy będziemy w stanie przeciwstawić się mistrzowi Polski. Jeśli zdołamy odpocząć, to będziemy nie do zatrzymania” - powiedział PAP pomocnik Wisły Dominik Furman.

 

W środę podopieczni trenera Jerzego Brzęczka, podejmowali Sandecję Nowy Sącz, przedostatnią drużynę w tabeli. Gospodarze chyba do końca nie spodziewali się, że rywale postawią im tak trudne warunki.

 

„Sandecja strzeliła bramkę w drugiej minucie i trochę to nam podcięło skrzydła. Nie tego się spodziewaliśmy. Na pewno nie jest łatwym zadaniem, żeby na taką sytuację skutecznie zareagować. Chłopaki świetnie sobie z tym poradzili, strzelili dwie bramki i tylko szkoda, że straciliśmy gola i do przerwy był wynik remisowy, znacznie gorszy niż 2:1. Potem, już w drugiej połowie, goście się cofnęli, wyprowadzali kontry. My byliśmy tą stroną, która wyraźnie bardziej chciała wygrać, ale nie udało się już strzelić żadnej bramki” - ocenił Furman.

 

Niezwykle emocjonująca była końcówka spotkania. „Rzeczywiście, stworzyliśmy mnóstwo akcji, ale wyraźnie zabrakło nam szczęścia, centymetrów, a może dogrania, by wygrać. Z tego co mówił Kamil Biliński, to szkoda, że Damian Szymański mu nie dograł, ale on sam też miał swoją szansę. Gdyby strzelił byłby bohaterem, nie udało się, taką decyzję podjął, trudno, w sobotę kolejny mecz, gramy w Warszawie i może na koniec roku zrobimy sobie prezent wygrywając” - zapowiedział.

 

Przez 17 kolejek w tym sezonie Furman wychodził na boisko w podstawowym składzie, rozgrywając 13 pełnych spotkań. W meczu 17. kolejki z Lechem Poznań dostał czwartą żółtą kartkę, pauzował w pojedynku z Arką Gdynia, a w dwóch ostatnich meczach, wychodził na ostatni kwadrans. Mecz z Legią ma dla zawodnika wyjątkowe znaczenie.

 

„Oczywiście bardzo bym chciał zagrać z Legią od pierwszych minut, ale skład ustala trener. Nie byłbym piłkarzem, gdybym nie chciał wejść na murawę od pierwszej minuty. Marzeniem każdego zawodnika jest wyjściowy skład, to normalna sprawa, mam nadzieję, że w Warszawie zagram od początku i przyczynię się do wygranej Wisły” - podkreślił.

 

Ostatnie spotkanie w tym roku będzie bardzo ważne dla układu tabeli. Legia walczyć będzie o utrzymanie fotela lidera, Wisła o miejsce w górnej ósemce tabeli.

 

„Gdyby środowy mecz zakończył się naszym zwycięstwem, a była na to ogromna szansa, to dostalibyśmy mocnego kopa napędowego. Wtedy do Warszawy jechalibyśmy z jeszcze większymi aspiracjami” - tłumaczy pomocnik Wisły.

 

W płockim zespole, z podstawowego składu wypadł ostatnio tylko kontuzjowany w meczu z Wisłą Kraków Igor Łasicki, który po zderzeniu z kolanem bramkarza Seweryna Kiełpina, ma mocno spuchniętą twarz, ale nie jest wykluczone, że zagra w Warszawie. Legioniści wystąpią bez dwóch piłkarzy, którzy pauzują za kartki.

 

„Legia wcale nie jest osłabiona, bo choć Michał Pazdan i Maciej Dąbrowski będą pauzowali i obrona drużyny została spustoszona, to mają innych zawodników, którzy na pewno godnie ich zastąpią. To będzie mecz wart uwagi. W ostatnich dwóch sezonach nie wygraliśmy z nimi w ekstraklasie, a bardzo chcielibyśmy pokazać, że można ich pokonać. Dokładnie przed rokiem na stadionie przy Łazienkowskiej był remis 2:2 i niewiele brakowało, a byśmy wywieźli komplet punktów. Nie udało się wtedy, może udać się teraz” - dodał Furman.

 

Mecz Legia Warszawa – Wisła Płock rozegrany zostanie w sobotę, początek zaplanowano na godz. 20.30.