W rozmowie z Joanną Marks trener Polaków nie wahał się przyznać, że: - ten rok był najtrudniejszym rokiem w historii drużyny. Jak tłumaczy: - Po wyśmienitym starcie sezonu zaliczyliśmy trzy turnieje z rzędu, w których nie wyszliśmy z grupy. Zagubiliśmy się w tym wszystkim. Pewne jest jedno - szukaliśmy nie tam gdzie powinniśmy. Szkoleniowiec najbardziej utytułowanej formacji z Polski ogłosił, że w przyszłym roku Virtus.pro wróci do systemu, który gwarantował im miejsce w trójce najlepszych drużyn globu. - Naszym pierwszorzędnym celem jest wygrywanie zawodów, a nie radość z awansu do fazy playoffów - oznajmił.

W szczerej rozmowie Gurczyński zdradził także, że w roku 2017 najbardziej dotknął go brak wejścia Virtus.pro do fazy pucharowej Intel Extreme Masters w Katowicach. Bolesny był także krakowski PGL Major, podczas którego ekipa Filipa ‘NEO’ Kubskiego dotarła do półfinału. - Pech chciał, ze uszło z nas powietrze i pomimo dopingu, który niósł nas na fali kilka godzin wcześniej, odpadliśmy w półfinale i zawiedliśmy oczekiwania wszystkich naszych fanów - czytamy. Najlepiej wspomina natomiast ESG Tour Mykonos. - Pełen chillout, wyśmienita pogoda, przepyszne śródziemnomorskie jedzenie, zabrakło tylko awansu do finału turnieju - wspominał beztroski czas spędzony na wyspie.

Trener Virtus.pro podzielił się także refleksjami na temat światowej sceny. Według niego największymi zwycięzcami, biorąc pod uwagę transfery, jest bezsprzecznie FaZe Clan. Kuben zastanawia się jednak, czy „drużyna marzeń” zdoła przetrwać bez rotacji w składzie: - Ciekaw jednak jestem jak długo pociągną w tym składzie. Drużynom złożonym z samych gwiazd łatwiej jest się rozsypać. Myślę, ze po kilku przegranych turniejach, zaczną doszukiwać się braku skilla u Karrigana - kalkulował.

Całą rozmowę w języku polskim przeczytacie na oficjalnej stronie Virtus.pro. (tutaj)