Na początku były współwłaściciel "Wojskowych" przybliżył swoją wizję odnośnie idei esportu.

- Coraz więcej młodych ludzi funkcjonuje wokół komputera, internetu, nowych technologii. I gry są jednym z elementów rywalizacji. W najlepszych drużynach grają świetnie wytrenowani dwudziesto-trzydziestolatkowie, wszystkiemu towarzyszą ogromne pieniądze. Są transfery zawodników, pensje, premie, itd. I co najważniejsze, rozgrywki w wielu miejscach na świecie cieszą się wielką popularnością kibiców i mediów. Specjalnie dla esportu są budowane stadiony mogące pomieścić po kilkadziesiąt tysięcy widzów i podczas meczów pękają w szwach - powiedział Leśnodorski w wywiadzie dla "Super Expressu".

Następnie porównał on turnieje esportowe do tenisowych.

- W Counter-Strike'a grają dwie drużyny, każda złożona z pięciu zawodników. Rozgrywki są podobne do tych w tenisie. Rozgrywa się turnieje, w których pule nagród sięgają milionów dolarów. Esport to bardzo poważna gałąź gospodarki i sportu. Obserwowaliśmy AGO od początku istnienia drużyny. Zespół powstał w czerwcu i do dziś zawędrował na 20 miejsce w światowym rankingu. Zawodnicy muszą poświęcać również dużo czasu na trening ogólnorozwojowy – ćwiczą refleks, koncentrację, szybkość - dodał.

Prowadzący rozmowę dziennikarz był ciekaw czy budżet AGO Gaming można porównać do środków finansowych, jakimi dysponuje np. beniaminek LOTTO Ekstraklasy Sandecja Nowy Sącz.

- Budżety klubów piłkarskich w Ekstraklasie dziś jeszcze są większe. Można to odnieść powiedzmy do budżetu koszykarskiej drużyny Legii sprzed awansu do Ekstraklasy (czyli około 2 mln złotych). Kasa drużyn z światowej czołówki liczona jest jednak w dziesiątkach mln złotych - wyjaśnił Leśnodorski.

Na koniec dodał również, że jego celem jest wywindowanie AGO Gaming do roli najlepszej drużyny w CS:GO na świecie.