Jednym z etapów przygotowań do tej imprezy było zgrupowanie oraz Turniej Czterech Narodów w Gdańsku, który zakończył się triumfem Polaków. W czwartek gospodarze zwyciężyli Bahrajn 26:18, a w piątkowym finale pokonali 26:22 Białoruś, która w styczniu w Chorwacji rywalizować będzie w mistrzostwach Europy.

- Każdy sukces dla będącej w przebudowanie reprezentacji jest bardzo ważny. Wszyscy potrzebujemy go jak tlenu, ale to nie jest nasz priorytet, bo wiemy, jakie przyświecają nam cele. Mamy nowy środek rozegrania i gdański turniej służył dalszemu zgrywaniu drużyny, przełożeniu pewnych elementów na mecze międzypaństwowe. Po części udało się tego dokonać, bo w spotkaniu z Białorusią wyglądało to lepiej niż w konfrontacji z Bahrajnem – analizował Przybecki.

Podczas tej imprezy grę biało-czerwonych prowadził głównie debiutujący w kadrze 26-letni zawodnik Piotrkowianina Piotrków Trybunalski Stanisław Makowiejew.

- Staszek musi się pozbyć pewnych ligowych przyzwyczajeń, bo często bierze piłkę pod pachę i sam chce kończyć niektóre akcje. On jednak o tym wie, bo to jest mądry chłopak, który szybko, z dnia na dzień, się uczy. Ta nauka trochę jednak potrwa i na pewno nie zakończy się po dwóch reprezentacyjnych meczach – zauważył 45-letni szkoleniowiec.

Bardzo zadowolony był z gry obronnej drużyny, a zwłaszcza z postawy bramkarzy. - Siedem straconych do przerwy z Białorusią goli ma swoją wymowę, ale w tym fragmencie niezwykle pomógł nam Piotrek Wyszomirski, który był pierwszoplanową postacią zespołu. W drugiej połowie bardzo dobrze spisywał się także Mateusz Kornecki, natomiast w czwartek w spotkaniu z Bahrajnem udane wejście zanotował Loczek, czyli Adam Morawski. Sporo do życzenia pozostawia natomiast gra w ataku, głównie w przewadze. Popełniamy za dużo błędów technicznych w prostych sytuacjach, które na arenie międzynarodowej od razu karcone są kontrami – zaznaczył.

2 stycznia biało-czerwoni spotkają się na następnym zgrupowaniu w Pruszkowie, skąd dwa dni później polecą do Vigo, gdzie zagrają w kolejnym towarzyskim turnieju. Ich przeciwnikami będzie ponownie Białoruś, Argentyna oraz gospodarz imprezy i aktualny wicemistrz Europy. Bezpośrednio z Hiszpanii kadrowicze pojadą do Portugalii. W dniach 12-14 stycznia w Pavoa de Varzim odbędzie się turniej prekwalifikacyjny MŚ, z którego do dalszej fazy eliminacji awansuje tylko zwycięzca. Poza gospodarzami wezmą w nim także udział Kosowo i Cypr.

Do Portugali Przybecki zabierze 18 zawodników, w tym trzech bramkarzy. Selekcjoner zamierza ostateczny skład podać za kilka dni.

- Ramy zespoły już są, ale mamy trzy znaki zapytania. Tę decyzje chcemy też skonsultować ze sztabem medycznym, ponieważ z pełnymi obciążeniami nie mogą jeszcze trenować Rafał Przybylski i Antoni Łangowski. Poza tym nie możemy także zapominać o środkowym rozgrywającym Łukaszu Gieraku, który notuje ostatnio w Bundeslidze coraz lepsze występy – przyznał szkoleniowiec reprezentacji.