Jeszcze tydzień temu Rockets mieli najlepszy bilans w lidze i wydawali się być nie do zatrzymania. Teraz ich dorobek to 26 zwycięstw i dziewięć porażek, a lepsi w Konferencji Zachodniej są broniący tytułu Golden State Warriors (29-8).

 

"Rakiety" w meczu z Lakers odwróciły negatywny trend, ale nie przyszło im to łatwo. Czwarta kwarta zaczynała się bowiem przy jedenastopunktowym prowadzeniu gości. Stratę w dużej mierze gospodarze odrobili dzięki Jamesowi Hardenowi. Słynny brodacz zdobył 40 punktów i miał 11 asyst, ale pod koniec regulaminowego czasu gry musiał opuścić parkiet z powodu urazu uda.

 

Wtedy swoje wielkie umiejętności zaczął pokazywać Chris Paul. 32-letni rozgrywający pod nieobecność Hardena wziął na siebie ciężar zdobywania punktów i w samych tylko dogrywkach uzyskał ich 15, a łącznie 28. Dołożył także 10 asyst.

 

"Zbyt mocno pracowaliśmy, aby oddać rywalom mecz. Musieliśmy walczyć i znaleźć sposób na wygraną" - podkreślił.

 

Wśród pokonanych najlepszy był Julius Randle - 29 pkt i 15 zbiórek.

 

Konferencji Wschodniej przewodzi ekipa Boston Celtics (30-10), która wygrała u siebie z Brooklyn Nets 108:105. Gospodarzy do zwycięstwa tradycyjnie poprowadził Kyrie Irving - 28 pkt. W zespole Nets na wyróżnienie zasługuje Rondae Hollis-Jefferson - 22 pkt i 12 zbiórek.

 

Już w niedzielę czasu polskiego rozegrała spotkanie drużyna Marcina Gortata Washington Wizards. "Czarodzieje" we własnej hali pokonali Chicago Bulls 114:110, a polski środkowy zdobył osiem punktów.

 

Wizards 2017 rok zakończyli w dobrym stylu. Wygrali cztery z ostatnich pięciu meczów, w tym z Celtics i Rockets. Kolejny rozegrają w środę. Na własnym parkiecie zmierzą się z New York Knicks (18-18).