Jak informuje Przegląd Sportowy były piłkarz m.in. Arsenalu i Szachtara Donieck przylatuje w środę do Warszawy i być może wzmocni ekipę Legii. Eduardo miał mieć już dosyć życia w Brazylii, gdzie ostatnio występował, i zdecydował na powrót do Europy. Jego poprzednia umowa skończyła się z dniem 1 stycznia 2018 roku, więc jest on wolnym piłkarzem. Podobno rozmawiał również z chorwacką Rijeką.

 

Eduardo urodził się w Rio de Janeiro, ale w wieku 16 lat przyjechał do Chorwacji. Trafił do Dinama Zagrzeb. Po kilku wypożyczeniach do mniejszych klubów wypatrzyli go skauci Arsenalu. Wydawało się, że będzie gwiazdą zespołu na lata. Brutalnie, jego szybko rozwijającą karierę, zakończyła fatalna kontuzja. 23 lutego 2008 roku w trzeciej minucie meczu z Birmingham City doznał otwartego złamania stawu skokowego oraz zerwania w nim wszystkich więzadeł. Był to efekt niezwykle ostrego ataku Martina Taylora.

 

Rekonwalescencja Chorwata trwała 9 miesięcy, opuścił m.in. Euro 2008. Po powrocie szukał formy m.in. w Szachtarze Donieck, a także w Brazylii. Na Ukrainie jeszcze jakoś sobie radził, w "Kraju Kawy" mu jednak nie wyszło. Ostatni mecz zagrał w lipcu. W kadrze Chorwacji rozegrał 64 mecze, strzelił 29 goli, co czyni go trzecim strzelcem w historii reprezentacji. Ciekawe jakby wpasował się do składu Legii. Pamiętajmy, że w przeszłości tego typu piłkarze w zespole "Wojskowych" albo okazywali się strzałami w dziesiątkę (m.in. Daniel Ljuboja), albo  totalnymi niewypałami (m.in. Nacho Novo).