Koszykówka

PLK: Hit kolejki dla Stelmetu BC Zielona...

Dobra jedna kwarta, to zdecydowanie było za mało, aby pokonać doświadczony zespół z Czech. Po tej porażce polkowiczanki mają tylko dwie wygrane na koncie i zajmują ostatnie miejsce w grupie.

 

Polkowiczanki rozpoczęły spotkanie od wysokiego pressingu i prowadzenia 8:0. Rywalki były atakowane i podwajane już na własnej połowie i miały problem z wyprowadzeniem i ustawieniem akcji. A nawet jak już im się udawało, pudłowały nawet z czystych pozycji. Pierwsze punkty ZVVZ zdobył dopiero po czterech minutach gry.

 

Później przestój miało CCC, które długo nie potrafiło zdobyć punktów z akcji i szybko zrobiło się 9:10. Grecki trener zespołu z Polkowic George Dikeoulakos wziął czas i przerwa w grze poskutkowała, bo jego zespół przerwał fatalną serię a cała kwarta zakończyła się remisem.

 

W tej części spotkania groźnie na parkiet upadła największa gwiazda ZVVZ Amanda Zahui. Szwedka musiała opuścić boisko i długo było opatrywana na ławce rezerwowych. Najlepiej punktująca zawodniczka Euroligi (średnio 18,2 pkt) wróciła na parkiet w połowie drugiej kwarty i wtedy zdobyła swoje pierwsze punkty (19:19).

 

Dzięki skutecznej akcji i rzutowi równo z ostatnią syreną Temi Fagbenle, zespół z Polkowic w połowie meczu przegrywał tylko jednym punktem (27:28). Początek trzeciej kwarty był do wyrównany, ale przy stanie 31:32 najpierw grające pressingiem polkowiczanki dały się łatwo oszukać, a chwilę później wyprowadzając piłkę spod kosza podały w ręce rywalek i było 31:36. Było to najwyższe prowadzenie ZVVZ.

 

Szkoleniowiec wziął w tym momencie czas, ale tym razem to nie pomogło, bo co prawda Fagbenle zaraz po wznowieniu gry trafiła, ale kolejne akcje należały do przyjezdnych, które zwiększyły prowadzenie do dziesięciu punktów (33:43).

 

Polkowiczanki ostatnią kwartę rozpoczęły z siedmioma punktami straty (40:49). Polski zespół starał się grać szybko, ale Czeszki prezentowały się świetnie w obronie i nie pozwalały na wypracowanie czystej pozycji rzutowej. Pierwsze punkty CCC zdobyło dopiero po ponad trzech minutach gry i było wówczas 41:51. ZVVZ prowadzony przez trenerkę Natalię Hejkovą, która ma na swoim koncie pięć tytułów mistrza Euroligi, nie dał już sobie wydrzeć wygranej.

 

CCC Polkowice - ZVVZ USK Praga 51:61 (12:12, 15:16, 13:19, 11:14)

 

CCC Polkowice: Alysha Clark 18, Antonija Sandric 12, Weronika Gajda 8, Artemis Spanou 7, Temi Fagbenle 6, Miljana Bojovic 0, Magdalena Leciejewska 0, Angelika Stankiewicz 0.

 

ZVVZ USK: DeWanna Boner 15, Katerina Elhotova 14, Amanda Zahui 14, Marta Xargay 7, Marija Rezan 6, Alena Hanusova 3, Leticie Romero 2, Weronika Vorackova 0, Karolina Elhotova 0.

 

Po meczu powiedzieli:

 

George Dikeoulakos (trener CCC): „Duży wpływ na naszą grę miała kontuzja Eliny Babkiny, która nie mogła dzisiaj zagrać. To sprawiło, że nasza gra nie była tak zorganizowana, jak sobie tego życzyliśmy. Było momentami za dużo chaosu. Mieliśmy też dobre momenty, ale więcej było tych złych. Nasza gra nie wyglądała generalnie dobrze. Mamy materiał do pracy i musimy doskonalić naszą grę, aby kolejne spotkania wyglądały lepiej. Teraz musimy już koncentrować się na najbliższym spotkaniu w lidze krajowej.”

 

Artemis Spanou (CCC): „Na pewno brakowało nam dzisiaj Eliny Babkiny, która jest ważną postacią naszej drużyny. Starałyśmy się grać agresywnie i do pewnego momentu to przynosiło efekt, ale w pewnym momencie górę wzięło doświadczenie i zgranie rywalek. Do końca starałyśmy się walczyć, ale Czeszki grały bardzo dobrze w obronie i nie pozwalały nam na za dużo w ataku. Teraz przed nami kolejne ważne mecze i trzeba poprawić grę, bo inaczej będzie ciężko o dobre wyniki”.