- Operacja trwała półtorej godziny, przebiegła bez jakichkolwiek niespodzianek czy powikłań, zgodnie z planem"– powiedział dziennikarzom we wtorek dr Dariusz Larysz z Samodzielnego Publicznego Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w szczecińskim Zdunowie. "Sam uraz był dość ciężki. Na skutek wypadku zmiażdżona została część stawu kolanowego. To było nie tylko złamanie samej kości, ale też uszkodzenie więzadeł, tkanek, chrząstek stawowych – dodał.

Jak wyjaśnił chirurg, lekarze odtworzyli cały kształt kolana i powierzchnie stawowe, ale teraz konieczny będzie duży reżim pooperacyjny i rehabilitacyjny.

- Myślimy, że nie będzie z tym żadnego problemu. Pan Sonik jest bardzo silnym człowiekiem, bardzo zdyscyplinowanym pacjentem, niezwykle dokładnym w tym, co robi. Rokowania co do jego powrotu i aktywności są dobre – powiedział Larysz.

Według lekarzy, minie co najmniej kilka miesięcy, zanim rajdowiec będzie mógł ponownie trenować. Za około rok będzie mógł wrócić do pełnej aktywności.

Rafał Sonik wycofał się z Rajdu Dakar po tym, jak w środę jadąc quadem spadł z wydmy podczas piątego etapu z San Juan de Marcona do Arequipy. Dojechał do mety, ale badania w ambulatorium na biwaku wykazały złamanie kości strzałkowej i piszczelowej. Samolotem medycznym przetransportowany został do szpitala w stolicy Peru, gdzie spędził dwa dni. Lekarze ze szpitala w Zdunowie oceniają, że w najbliższą sobotę będzie mógł wrócić do domu.