Koreańczyk został wezwany z rezerwy do drugiego meczu między obiema ekipami i prawdopodobnie nie spodziewał się, że ktokolwiek zobaczy jego niskich lotów dowcip.

 

 

Kamera jednak przekazywała akurat obraz i na jego nieszczęście "wygłup" został wyemitowany na żywo. Zawodnik próbował wytłumaczyć się później w sporządzonym oświadczeniu.


"Cześć, z tej strony Profit. Po pierwsze chciałbym z całego serca przeprosić za to, co stało się w środę. Przepraszam wszystkich widzów i mimo że w moje działania nie miały żadnego konkretnego motywu przyznaję, że coś takiego nie powinno mieć miejsca.

Gdy zostałem wyciągnięty z rezerwy, miał miejsce rutynowy test sprzętu, mający na celu wykluczenie ewentualnych problemów z komunikacją. W tym czasie zawodnicy i trenerzy mogą sie ze sobą komunikować. W żartobliwym charakterze pokazałem kolegom ten gest, nie mając jednocześnie pojęcia, że umieszczona przede mną kamera akurat zaczęła działać.

Obiecuję, że jeszcze raz przemyślę swoje zachowanie i nie dopuszczę, by coś takiego się powtórzyło. Żałuję, jeśli zraziłem swoimi działaniami któregokolwiek z fanów" - napisał Profit.

Szef organizacji Cloud9, Jack Etienne, do której należy drużyna London Spitfire zażartował jednak z całej sytuacji, zamieszczając na Twitterze przerobione w Photoshopie zdjęcie, na którym trzyma wizerunek swojego zawodnika, wykonującego obraźliwy gest. Na oryginalnym zdjęciu trzymał zaś zupełnie inną tablicę.

 


Komentarz Etienne'a odnosi się do innego "słynnego" wydarzenia w świecie esportu. W 2015 roku zawodnik sekcji League of Legends Cloud9 - Hai Du Lam - został ukarany przez Riot Games grzywną 556 dolarów za pokazanie podobnego gestu do rywala.

Podobnym wyczynem "popisał się" również komentator Christopher "MonteCristo" Mykles, nie spodziewając się, że jest na wizji.


Oficjalnie Profit za swój wybryk został ukarany grzywną 1000 dolarów.