Blisko 53-tysięczna widownia, a wśród niej Pamela Anderson miała powodu do zadowolenia. Jej ulubieńcy zremisowali (2:2 z ubiegłorocznym mistrzem, a mogli nawet pokusić się o zwycięstwo). A ukochany bohaterki ze "Słonecznego Patrolu" zdobył jedną z bramek. Według ich trenera Rudiego Garcii mecz stał na poziomie Ligi Mistrzów.

- Widzieliśmy dwa piękne zespoły, moi piłkarze stworzyli sobie więcej sytuacji podbramkowych, ale i tak jesteśmy zadowolenia z remisu. Mecz stał na wysokim poziomie, dużo rytmu i sytuacji podbramkowych. Pozom Champions League na Veldrome - tak cytuje trenera Garcię Tadeusz Fogiel.

Dobry mecz rozegrał również Kamil Glik. Mimo że nie znalazł miejsca w "11" kolejki dziennika l'Equipe dostał notę 6. Paryski dziennik tak ocenił grę Polaka.

- Górne, długie piłki to była dla niego prawdziwa frajda, dzielił i rządził w grze powietrznej. Trudniej mu szło, kiedy OM uspokoił grę, kilka pojedynków sprawiało mu kłopoty. Ale przy natarciu napastników Marsylii, zawsze był na stanowisku, świetnie się ustawiał i panował na boisku w końcówce meczu - cytuje Fogiel.

Do najbliższych meczów kadry z Nigerią i Koreą Południową pozostało jeszcze sporo czasu, ale cieszy już równa forma filaru polskiej reprezentacji. Pechowcem pozostaje natomiast Igor Lewczuk, który dość długo leczy kontuzję kolana. Nie było go w kadrze meczowej i nie wiadomo ile jeszcze potrwa jego absencja. Jego partnerzy natomiast wreszcie wygrali pod batutą nowego trenera Urugwajczyka Gustavo Poyeta i to nie byle z kim, bo z samym Lyonem (3-1), który ostatnio pokonał nawet wielki PSG. Dzięki temu sukcesowi Żyrondyści wspięli się na dziewiąte miejsce w tabeli.

W ostatniej kolejce mieliśmy również na boisku kolejnego Polaka. Bramki Troyes w Tuluzie bronił mający polski paszport, 26-letni Erwin Zelazny (nota 6). Jego ojciec zdradził mi kiedyś, że tak był kiedyś zafascynowany grą Erwina Wilczka (eks-Górnik Zabrze) w Valenciennes, że nadał synowi jego imię. Warto podkreślić, że Zelazny grał w reprezentacjach Francji do lat 17 i 18. Zna jednak swoje miejsce w szeregu i nie marzy o grze w reprezentacji. Chociaż w futbolu nigdy nic nie wiadomo. W kolejnym polskim wątku warto odnotować sukces "Kanarków" FC Nantes Waldemara Kity w Guingamp i to aż 3:0. Zespół Claudio Ranieriego, na którego podobno czeka kadra Włoch, umocnił się na dobrym piątym miejscu w Ligue 1.

Po dziesięciu latach może wreszcie ziszczą się plany pana Waldemara i FC Nantes wróci do europejskich rozgrywek. 37 punktów po 23 kolejkach to już doskonały dorobek, zważywszy że w zespole nie ma dużych gwiazd.