W poniedziałek wieczorem wiceprezes Lecha, Piotr Rutkowski wykonał połączenie do prezesa Karola Klimczaka. "Borussia Moenchengladbach chce zrealizować transfer Roberta Gumnego nie latem, a już zimą" - oświadczył Piotr. Podyskutowali chwilę, aby jednak odłożyć tę kwestię do lata. 6 milionów euro nie przekonało włodarzy "Kolejorza". Lech nie miał żadnej presji finansowej. Sytuacja klubu od tej strony jest świetna. Klimczak i Rutkowski zdają sobie sprawę, że teraz najważniejsze jest odzyskanie tytułu mistrza Polski. Z Gumnym szansa jest większa...

 

Gumnego nie było jednak na popołudniowym treningu we wtorek. Nic dziwnego, że koledzy z zespołu zwrócili na to uwagę. Nic dziwnego, że zaczęła się gra - kto, gdzie, jak, za ile... Wieczorem gruchnęła wieść, że 19-letni zawodnik odchodzi do Borussii Moenchengladbach. Za niebotyczne pieniądze - takie, jakich jeszcze nigdy nie zapłacono w historii Ekstraklasy. A Gumny w Ekstraklasie zagrał dopiero 29 meczów, z czego 19 w obecnym sezonie. Jeszcze wiosną był na wypożyczeniu w pierwszej lidze - w Podbeskidziu Bielsko-Biała. Niedawno w cyklu "Prawda Futbolu" na moim profilu facebookowym przyznał: "Te pół roku nauczyło mnie samodzielności, w jakimś stopniu życia". Gdy wrócił do Lecha, zaczął napędzać "Kolejorza" dynamicznymi akcjami. Stał się filarem młodzieżówki, prowadzonej przez Czesława Michniewicza, a i selekcjoner drużyny narodowej, Adam Nawałka zawiesił na nim oko...

 

Gumny w "Prawdzie Futbolu", nagranej 9 stycznia w Poznaniu, oświadczył także: "Jesienią przedłużyłem kontrakt z Lechem. Chciałbym powalczyć o tytuł mistrza Polski. To byłoby piękne - odejść za granicę, ale dopiero po mistrzowskiej fecie". Dla chłopaka z Łazarza - którego ojciec jest ultrasem "Kolejorza" - nie ma lepszego scenariusza. W poniedziałek życie przyśpieszyło. Nic dziwnego, że we wtorek w gabinecie Rutkowskiego stawił się menedżer piłkarza, Tomasz Magdziarz. Także ojciec zawodnika, Jacek Gumny. "Prezesie, to niepowtarzalna szansa - chłopak może zacząć grać w Gladbach od razu" - mówili zgodnie. Magdziarz tłumaczy: "W Borussii brakuje bocznych obrońców. W ostatnim meczu ligowym na jeden stronie grał środkowy obrońca, a na drugiej zawodnik, którzy doznał kontuzji". "Rutek" zagrał va baque - niech Borussia zapłaci najwyższą sumę odstępnego w historii Ekstraklasy. Jan Bednarek kosztował 6 milionów euro - to proszę za Gumnego 8 milionów. Menedżer Gladbach, Max Eberl klepnął następujący wariant - 6,5 miliona od razu plus ewentualnie 1,5 miliona w przypadku awansu do Ligi Mistrzów. Wiceprezes Lecha nie chciał stawać na drodze piłkarza. Padło: "Ok". Tomasz Magdziarz z "Fabryki Futbolu" i jego klient Robert Gumny znaleźli się w samolocie do Duesseldorfu, skąd udali się do Moenchengladbach - przy granicy z Holandią.

 

Nic złego nie mogło się zdarzyć. Nie powinno... Hm, historia futbolu zna jednak różne niezwykłe historie transferowe. Kiedyś David De Gea poszedł spać już jako piłkarz Realu Madryt, a jak się rano obudził, to okazało się, że dalej jest zawodnikiem Manchesteru United. Sam Rutkowski opowiada w najnowszym odcinku "Prawdy Futbolu": "Kiedyś brakowało nam kontraktu z Peru, Hernana Rengifo. To ile papierosów wypalił tego popołudnia Marek Pogorzelczyk, to było coś niewyobrażalnego. Gdzie ten kontrakt na tym pieprzonym faksie? - dopytywaliśmy się w kółko przez ileś tam godzin. Co się okazało? Rengifo, jego menedżer i przedstawiciel klubu spokojnie poszli najpierw na lunch. Bo jak tu podpisać, skoro człowiek głodny. Wreszcie przesłali papiery do Polski - tuż koło północy, a o 24 zamykało się okienko transferowe. Ostatecznie faks do PZPN-u posłaliśmy z Bułgarskiej o 23.59".

 

W środę - w ostatnim dniu okna transferowego w Bundeslidze - nic takiego nie miało się wydarzyć. "Guma" miał przejść testy medyczne, a po nich parafować kontrakt. Tak się składa, że działacze Lecha, Klimczak i Rutkowski o godzinie 11.30 zaprosili dziesięciu dziennikarzy w Warszawie, aby porozmawiać o Lechu. Przyszli w doskonałych humorach. Po godzinie, może półtorej godzinie coś zaczęło się psuć. Nerwowo odbierali telefony, wychodzili, naradzali się. Po czternastej okazało się, że z transferu nici.

 

Tajemnica tej nieudanej transakcji? Bardzo prosta. W Gladbach jest ściśle przestrzegana procedura. Dokładne badania lekarskie, a pod nimi musi się podpisać lekarz. Ten odmówił. Powiedział - raczej wszystko jest w porządku, ale... Jest małe ale. Trzeba zrobić bardziej szczegółowe badania kolana Gumnego w Duesseldorfie. Opis będzie późnym wieczorem, może następnego dnia. "Po prostu zabrakło nam czasu" - powiedział Tomek Magdziarz z rozbrarającą szczerością w środkowy wieczór na Okęciu, czekając na przesiadkę do Poznania. Dodał: "W tym transferze nie chodziło o kasę. Chodziło o niesamowitą szansę, aby wskoczyć do składu silnego klubu Bundesligi - tu i teraz". Co nie znaczy, że wielkiej kasy nie było na stole. Robert w Poznaniu - jak na 19-latka - zarabia doskonale: 40 tysięcy złotych pensji miesięcznie. Jednak w Niemczech mógł liczyć na 10-krotną podwyżkę. A dla Lecha miał to być rekord wszech czasów - samego klubu, ale i całego polskiego futbolu.

 

W całej tej sprawie najbardziej żal Roberta Gumnego, który musi się pozbierać i wiosną zagrać na miarę swojego talentu... W środę wszedł do szatni Borussii Moenchengladbach. Przywitał się z kolegami, pokazano mu, gdzie jest jego szafka. Już widział się oczyma wyobraźni w spotkaniu z RB Lipsk. Tak, tak - kto wie, czy nie dostałby szansy debiutu w sobotę o 18.30 - w walce z wicemistrzem Niemiec! Pocieszające jest jedno, że latem 2018 roku "Guma" może przejść do jeszcze silniejszego klubu niż Gladbach. Ba, możliwe jest, że 19-letni zawodnik pojedzie na Mundial i zagra dla Polski w najważniejszej piłkarskiej imprezie globu. Na sto procent ma wielką historię do napisania. W tej historii szalone dni z wyprawą nad niemiecko-holenderską granicę są tylko epizodem...