Na futsalowym Euro Polska trafiła do grupy śmierci, w której musiała zmierzyć się z dwoma światowymi potentatami - aktualnymi wicemistrzami świata oraz Europy Rosjanami a także trzecią obecnie drużyną Starego Kontynentu Kazachstanem. Biało-czerwoni zaczęli turniej w Lublanie od dużej niespodzianki. W meczu inauguracyjnym zremisowali ze "Sborną", a gola na 1:1 Michał Kubik strzelił na... 9,3 sekundy przed końcową syreną!

Niestety w drugim spotkaniu fazy grupowej podopieczni Błażeja Korczyńskiego bardzo szybko zostali sprowadzeni na ziemię, gdyż do przerwy Kazachowie wygrywali 4:0 i ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 5:1. Oznacza to, że Kazachstan zagwarantował sobie już udział w kolejnej fazie imprezy i ewentualny awans Polaków do ćwierćfinału jest uzależniony od wyniku ostatniego meczu fazy grupowej. Aby tak się stało Rosjanie musieliby przegrać z Kazachami 0:4 lub różnicą 5 bramek w przypadku strzelenia przez nich gola (1:6, 2:7, 3:8, 4:9 itd.).

- Byliśmy w dobrych nastrojach po tym wtorkowym meczu z Rosją, ale tutaj jednak Kazachowie dość szybko objęli prowadzenie. Pokazali kto rządzi na parkiecie. Zdobywali bramki prostymi metodami, po typowych futsalowych akcjach. Teraz cała nadzieja w tym, że podobną lekcję dadzą w sobotę Rosjanom. Patrząc jednak na klasę Sbornej, ciężko sobie wyobrazić, by jej zawodnicy pozwolili sobie na taką wysoką porażkę. Naprawdę bardzo w to wątpię, że Kazachstan zdoła pokonać Rosję 4:0 lub wyżej - zdradza były reprezentant Polski, Krzysztof Kuchciak.

Czy stanie się cud? Przekonamy się już wkrótce!

Transmisja meczu Kazachstan - Rosja od godziny 17.50 w Polsacie Sport. Komentują Grzegorz Michalewski i Krzysztof Kuchciak.