Najcelniej w zespole gospodarzy rzucał Kemba Walker, gromadząc 41 punktów. Przewaga uzyskana w pierwszej kwarcie oraz niewysokie różnice w dwóch kolejnych spowodowały, że przystąpili do czwartej prowadząc 96:91. Przewagę udokumentowali wygrywając ostatnią 37:35 i cały mecz 133:126. Jeszcze żadnej z drużyn nie udało się poza nimi zgromadzić w pierwszej kwarcie aż tyle punktów. Jeszcze czterech zawodników Hornets: Nicolas Batum (31) Frank Kaminsky (15), Jeremy Lamb (14) i Dwight Howard (12) uzyskało wynik dwucyfrowy. Wśród pokonanych wyróżnili się: Victor Oladipo (35 pkt) i Myles Turner (19 pkt i 11 zbiórek).

 

Najlepszy zespół rozgrywek Golden State Warriors odniósł 41 zwycięstwo w 52 meczach, wygrywając na wyjeździe z Sacramento Kings 119:104.

 

Nie mają szczęścia w rywalizacji z Toronto Raptors zawodnicy Portland Trail Blazers, przegrywając z nimi szósty mecz z rzędu, tym razem na boisku rywali 105:130. Znakomita dyspozycję gospodarze udokumentowali rekordową liczba 19 rzutów zza lini 7,24 m, a sześć z nich wykonał DeMar DeRozan. Raptors wygrali w sezonie na swoim boisku 20 meczów z 24 rozegranych. Na wyróżnienie w zespole pokonanych zasłużył Damian Lillard. Zgromadził 32 punkty i został zawodnikiem, który w historii NBA tak szybko uzyskał 10 000 punktów.

 

Grek Giannis Antetokounmpo na 1,9 sek przed końcową syrena przechylił szansę zwycięstwa na korzyść Milwaukee Backs, którzy u siebie zwyciężyli New York Knicks 92:90.

 

Mecz przed własną publicznością wygrali także liderzy Atlantic Division Boston Celtics, pokonując Atlanta Hawks 119:110. 31 punktów i siedem zbiorek zaliczył na koncie w drugim występie w rozgrywkach Terry Rozier, zastępując kontuzjowanego Kyrie Irvinga. W pierwszym, kiedy Celtowie pokonali w środę Knikcs, popisał się triple-double (17 pkt, 11 zbiórek i 10 asyst). Rekord życiowy -31 pkt - ustanowił najcelniej rzucający w zespole z Atlanty Taruean Prince, popisując się ponadto ośmioma zbiorkami.

 

Ojcem zwycięstwa New Orleans Pelicans w wyjazdowym meczu z Oklahoma City Thunder 114:100 grających bez kontuzjowanego DeMarcusa Cousinsa, był bez wątpienia Anthony Davis, gromadząc 43 punkty. Miał także 10 zbiórek, a dzielnie sekundował mu E'Twaun Moore dorzucając 26 punktów.

 

Kolejnym graczem, który osiągnął granicę 40 punktów, był pierwszoroczniak 21-letni Donovan Mitchell, a jego Utah Jazz wygrali czwarty mecz z rzędu, zwyciężając tym razem na wyjeździe Phoenix Suns 129:97. Mitchell popisał się ponadto pięcioma zbiórkami i sześcioma asystami. Bliski uzyskania triple-double był jego kolega z drużyny Ricky Rubio. Zaliczył 14 pkt, a do pełni sukcesu zabrakło mu jednej asysty i czterech zbiórek.