W podstawowym składzie Napoli na mecz w Benewencie nie wybiegł żaden Polak. Arkadiusz Milik, wiadomo, wciąż kontuzjowany, a Piotr Zieliński spoczął na ławce. Mimo to, polski kibic mógł z zainteresowanie oglądać poczynania na stadionie w Kampanii, bo od pierwszej minuty na murawie zameldował się w barwach Benevento Guilherme, były piłkarz Legii Warszawa. Był to już trzeci mecz Brazylijczyka w nowym klubie, ale pierwszy z tak mocnym rywalem. Dodajmy tylko, że dwa poprzednie spotkania klub 26-latka przegrał po 0:3.

I choć w pierwszych minutach zarówno Guilherme, jak i jego koledzy spisywali się bardzo dobrze - byli agresywni, założyli wysoki pressing, a Brazylijczyk imponował dynamiką i dryblingiem - to niestety po pierwszej straconej bramce całe Benevento zgasło. Prowadzenie Napoli dał w 20. minucie sprytną podcinką Dries Mertens. Wynik meczu w pierwszej połowie nie uległ zmianie, ale Napoli było od przeciwnika o trzy klasy lepsze, wymieniało multum podań, a jego piłkarze zawsze odnajdywali się w sytuacji, ale brakowało im skuteczności. Dla gospodarzy nie było nawet miejsca na kontry.

Po przerwie, dosłownie w 47. minucie, Napoli rzuciło się do ataku i zadało w końcu skuteczny cios. Jose Callejon posłał idealne podanie z prawej strony w pole karne do Marka Hamsika, a Słowak tylko dopełnił formalności. Jakiś czas później swoją pierwszą bramkę w Serie A mógł zdobyć Guilherme, Brazylijczyk stał już przed piłką ustawioną na 11. metrze po faulu na jednym z jego kolegów, ale po chwili sędzia odwołał decyzję o rzucie karnym, bo okazało się, że faulowany zawodnik znajdował się na spalonym. Były legionista musiał obejść się smakiem, a było naprawdę blisko.

Zieliński pojawił się na murawie w 70. minucie zastępując Hamsika. Polak jednak nie zapisał się specjalnie w historii meczu. Najważniejsze jednak, że jego zespół wraca na pozycję lidera Serie A.

Benevento - Napoli 0:2 (0:1)


Bramki: Mertens 20, Hamsik 47