W Estonii, gdzie na początek rywalami będzie Austria, Łotwa i Turcja, Polki wystąpią w składzie: Magda Linette (56. w rankingu WTA), Magdalena Fręch (144.), Iga Świątek (725.) i deblistka Alicja Rosolska. Trzecia z zawodniczek, która czeka na debiut w seniorskiej edycji Pucharu Federacji, zastąpiła pierwotnie powołaną Katarzynę Piter.

16-letnia Świątek uchodzi za jedną z najbardziej utalentowanych tenisistek młodego pokolenia w kraju. Latem doznała kontuzji stawu skokowego, która wyeliminowała ją z gry na kilka miesięcy. Od tego momentu nie rozegrała oficjalnego meczu, ale zapewnia, że z jej nogą już wszystko w porządku. Nastolatka zna już smak triumfu w juniorskim Fed Cup - triumfowała w nim w 2016 roku razem z Mają Chwalińską i Stefaną Rogozińską-Dzik.

Skład biało-czerwonych wyróżnia się niską średnią wieku - Fręch ma 20 lat, a Linette jest o pięć lat starsza. Najbardziej doświadczona jest 32-letnia Rosolska.

- Forma jest bardzo dobra. Wszystkie jesteśmy w dobrym nastroju i pozytywnie nastawione. To jest nowa ekipa. Kiedyś zaczynałam jako najmłodsza, a teraz jestem już najstarsza w tej drużynie. Czasy się zmieniają - zaznaczyła w materiale wideo Polskiego Związku Tenisowego deblistka.

W Tallinnie - podobnie jak w dwóch poprzednich latach w Pucharze Federacji zabraknie Radwańskiej. Niektórzy zakładali, że objęcie stanowiska kapitana przez Celta - męża i sparingpartnera krakowianki - spowoduje, że wróci ona do tych rozgrywek. On jednak już w grudniu zastrzegł, że nie musi tak się stać.

- Moja osoba nie ma tu znaczenia. Agnieszka przez siedem, osiem lat wykonała kawał dobrej roboty. Ciężar za wyniki reprezentacji spoczywał głównie na jej barkach. Ale nic nie trwa wiecznie. Agnieszka jest coraz starszą i coraz bardziej wyeksploatowaną zawodniczką. W takim turnieju jak ten, który czeka w lutym naszą reprezentację w Tallinnie, gdzie jest możliwość zagrania sześciu do ośmiu meczów w ciągu kilku dni, mógłby być dla niej zabójczy. Agnieszka nigdy nie powiedziała reprezentacji "nie". Jeśli pojawi się racjonalna możliwość, by zagrała, to na pewno chętnie pomoże kadrze. Powtarzam jednak od jakiegoś czasu, że trzeba myśleć o tym, by budować reprezentację w oparciu o inne tenisistki - argumentował wówczas.

Celt, który zastąpił w roli kapitana Klaudię Jans-Ignacik, zaznaczył też w grudniu, że do tworzenia drużyny narodowej podchodzi długofalowo.

- Chcę stworzyć coś, co będzie działało nie tylko teraz, ale za dwa-trzy lata. Będziemy chcieli stworzyć wraz z resztą sztabu taką atmosferę, by zawodniczki mogły zagrać swój najlepszy tenis. Wynikowo zawsze stąpam twardo po ziemi i nie chcę deklarować, że awansujemy do Grupy Światowej ponownie lub że ją wygramy - zastrzegł.

Zmagania w fazie grupowej tegorocznej edycji rywalizacji w Grupie I Polki rozpoczną środowym meczem z Austriaczkami, a w kolejnych dwóch dniach zmierzą się z Łotyszkami i Turczynkami. Najtrudniejszą przeszkodą - przynajmniej teoretycznie - wydaje się druga ekipa, w której składzie są będąca szóstą rakietą świata triumfatorka ubiegłorocznego French Open Jelena Ostapenko i Anastasija Sevastova (15. WTA).

Ekipa, która zajmie pierwsze miejsce, zagra w sobotę ze zwycięzcą grupy A (w niej są Serbia, Gruzja i Bułgaria) o awans do kwietniowego barażu o zaplecze elity. Najsłabsze drużyny z tych dwóch grup zmierzą się zaś w sobotę w pojedynku, którego stawką będzie pozostanie na obecnym poziomie rozgrywek. Przegrany spadnie do Grupy II.

Na takich samych zasadach będzie się toczyć rywalizacja między zespołami z grup B (Wielka Brytania, Estonia, Portugalia) i C (Chorwacja, Węgry, Słowenia, Szwecja).