Na 1,3 sekundy przed końcem dogrywki James złapał piłkę po długim podaniu od Jeffa Greena, uwolnił się spod opieki Butlera i oddał celny rzut na wagę zwycięstwa. Chwilę wcześniej efektownie zablokował rywala pod swoją tablicą.

- Kiedy złapałem piłkę, po prostu uwierzyłem we wszystko co zrobiłem w dotychczasowej karierze - powiedział James po meczu.

Po końcowej akcji w hali wybuchł szał radości. Miejscowi fani byli bowiem zaniepokojeni ostatnimi występami wicemistrzów NBA Cavaliers, którzy odnieśli dopiero siódme zwycięstwo w 20 ostatnich meczach.

W sumie James zdobył 37 punktów, zaliczył 15 asyst i 10 zbiórek w ciągu 48 minut spędzonych na parkiecie. To było jego 64. w karierze "triple-double".

W zespole gości najskuteczniejszy był Butler, który uzyskał 35 punktów. Mógł przechylić szalę zwycięstwa, ale w końcówce jego rzut zablokował James.

- Po prostu go nie widziałem. Ale to jest element tej gry - przyznał Butler.

Piąte zwycięstwo z rzędu odniósł zespół Detroit Pistons, który w środowy wieczór pokonał u siebie Brooklyn Nets 115:106. Andre Drummond zdobył dla gospodarzy 17 punktów i zaliczył 27 zbiórek.

Nie odbył się natomiast mecz New Orleans Pelicans z Indiana Pacers. Powodem był przeciekający dach w hali. Mimo wysiłków organizatorów, zdecydowano się przełożyć spotkanie.

- Chcieliśmy rozegrać ten mecz, ale tak mokra nawierzchnia stanowiła zbyt duże ryzyko dla zawodników - powiedział trener Pacers Nate McMillan.