Ostatniego dnia zimowego okienka transferowego Manchester City złożył kilka ofert za Mahreza, ale żadna nie była satysfakcjonująca dla działaczy "Lisów". Sam piłkarz prosił klub, by pozwolił mu odejść, ale zgody nie otrzymał. Jego reakcja była stanowcza: postanowił nie pojawiać się na treningach, co bardzo nie spodobało się jego kolegom z drużyny. Wydaje się jednak, że bunt dobiegł końca...

 

Mahrez chciał otrzymać od klubu zapewnienie, że będzie mógł odejść w letnim okienku transferowym, jeśli zgłosi się po niego wielki klub. Nie wiadomo, czy obie strony doszły do porozumienia, ale faktem jest, że Algierczyk po tym, jak bez zgody Leicester udał się do własnej ojczyzny, wrócił do treningów.

 

Nie obejdzie się oczywiście bez kary - klub zamierza nałożyć na niego grzywnę w wysokości 240 tysięcy funtów za jego dwutygodniową nieobecność. Nie wiadomo też, czy otrzyma szansę występu w sobotnim spotkaniu przeciwko... Manchesterowi City!