W ciągu ostatnich trzydziestu lat NIKT nie przeprowadził więcej zmian w składzie w oknie transferowym niż w ostatnich godzinach jego funkcjonowania zrobili Cleveland Cavaliers, zmieniając aż sześciu graczy - Isiaha Thomasa, Imana Shumperta, Jae Crowdera, Derricka Rose, Dwyane Wade oraz Channinga Frye.

 

Dzięki porozumieniu z Utah Jazz i Sacramento Kings, Cavaliers pozyskali nie tylko wszechstronnie utalentowanych George Hilla i Rodneya Hooda, ale pozbyli się graczy z których w ostatnich dwóch sezonach nie mieli pożytku – Imana Shumperta, Jae Crowdera i Derricka Rose. Role Shumperta była w tym sezonie marginalna, Crowder nigdy nie był tym samym strzelcem, co w czasach gry w Boston Celtics, a Rose od początku nie miał miejsca w drużynie z Cleveland. Dla odmiany, umiejętności George Hilla idealnie pasują do tego, co wnosi do zespołu James plus pozyskując Hooda mają nareszcie przyzwoitego skrzydłowego, który potrafi do tego grać w defensywie.

 

Kiedy już wszystko zostało dograne z Jazz i Kings, Cavaliers zasiedli do negocjacji z Los Angeles Lakers. W tym przypadku ważni byli nie tylko gracze, którzy przydadzą się drużynie w tym sezonie w rywalizacji o finał Konferencji Wschodniej z ekipami Bostonu i Toronto, ale także "złożenie" zespołu, który zachęci do pozostania w klubie LeBrona Jamesa. Kontrakt z Isaiahem Thomasem okazał się wielkim niewypałem, bo nie tylko Thomas, po kontuzji biodra, osłabiał drużynę w obronie, ale nawet w ataku Cavs nie przypominali w niczym zespołu w minionych sezonów, kiedy zamiast Thomasa grał Kyrie Irving. Dodajmy do tego sprawy nie mające nic wspólnego ze sportem (Thomas miał lepsze relacje z właścicielem Cleveland Danem Gilbertem niż LeBronem), więc pozyskanie z Los Angeles Lakers Jordana Clarksona i Larry Nance Jr ma sens. W defensywie Clarkson jest nieporównywalnie lepszym koszykarzem niż Thomas, a jego ofensywa bardziej pasuje do tego, jak prowadzi drużynę LeBron. Nance Jr to już mniejszy kaliber, ale na pewno pomoże zespołowi w sezonie zasadniczym.

 

Zmiany na pewno pomogły też Lakers, więc w wymianie nie ma niezadowolonych. Kontrakty Thomasa i Frye kończą się po obecnym sezonie i jest bardzo wątpliwe, by koszykarze w przyszłym grali w koszulkach Lakers. Magic Johnson, mający decydujący głos w LAL, cały czas szukał szansy na ograniczenie wydatków, by w sezonie 2018/2019 mieć pieniądze na wielkie gwiazdy. Teraz je ma i kto wie, czy czwartkowy kontrakt z Cavs nie był najlepszą drogą do pozyskania tego, na którym "Magicowi" zależy najbardziej... LeBrona Jamesa. Ostatnia decyzja Cavaliers – oddanie do Miami Heat Dwyane Wade – miała więcej wspólnego z podziękowaniem Wade za pomoc drużynie niż sportem. Oczywiście przyjście do klubu młodziaków jak Hill, Clarkson oraz Hood zdecydowanie ograniczyłoby liczbę minut na parkiecie Wade'a, ale ten ostatni bardzo chciał wrócić do Miami i to przede wszystkim zaważyło na decyzji klubu z Cleveland. Warto być przyjacielem LeBrona.