Piłka nożna

Mierzejewski wysłał wiadomość do Nawałki!...

Nawałka poważnie myśli nad powołaniem tej dwójki zawodników. O ile szansa dla Michalaka nie jest wielkim zaskoczeniem, bo ten piłkarz od dłuższego czasu utrzymuje dobrą dyspozycję i mówi się o nim w kontekście pierwszej reprezentacji, to zainteresowanie Szymańskim można rozpatrywać w kategoriach niespodzianki.


- Obaj mają predyspozycje ku temu, żeby niebawem zagrać w pierwszej reprezentacji. Przed nimi oczywiście jeszcze dużo pracy, ale myślę, że zasługują na to, żeby trener Nawałka zwrócił na nich uwagę. Ostateczna decyzja oczywiście należy do selekcjonera - powiedział dyrektor sportowy Wisły Płock Łukasz Masłowski w rozmowie z Polsatsport.pl.


Szymański jest wychowankiem GKS-u Bełchatów, skąd trafił do Jagiellonii Białystok. Na Podlasiu systematycznie budował swoją pozycję w zespole. Defensywny pomocnik zwykle dostawał jednak szanse w końcówkach spotkań lub całe mecze przesiadywał na ławce. Sierpniowa oferta z Wisły była dla niego kolejnym krokiem w karierze. Prawdopodobnie najważniejszym.


- Znam go od bardzo dawna. Jeszcze z czasów, kiedy był w juniorach w Bełchatowie. Kiedy była możliwość pozyskania go z Jagiellonii, to od razu z tego skorzystałem. Damian jest zadowolony, że trafił do Płocka, my również - zaznaczył Masłowski.


22-latek z miejsca przebił się do podstawowego składu, a po przepracowanym zimowym okresie przygotowawczym w dwóch meczach tej rundy wybiegł na boisko jako kapitan. W spotkaniu z Górnikiem Zabrze (4:2) zanotował asystę przy golu... Michalaka i zdobył bramkę po precyzyjnym strzale z dystansu. To wszystko oraz dobra praca na boisku w defensywie zaowocowały zainteresowaniem selekcjonera.


Wisła za promowanie młodych zawodników może dostać prestiżową nagrodę w postaci dwóch powołań do pierwszej reprezentacji. Warto bowiem zwrócić uwagę, że o sile tego klubu stanowią piłkarze znani z młodzieżowych reprezentacji Polski, jak Igor Łasicki, Arkadiusz Reca, Adam Dźwigała, czy wspomniani Szymański oraz Michalak.


- Doszliśmy do wniosku, że jesteśmy klubem, który ma ogrywać i promować młodych zawodników. Nie stać nas na transfery gotówkowe, ale możemy odbudowywać piłkarzy, którzy wracają z klubów zagranicznych. Mamy w tej chwili wielu młodych chłopaków, którzy są wspierani kolegami o większym doświadczeniu. Ta młodzież też musi się od kogoś uczyć. Dwa to jednak odpowiednie proporcje pomiędzy Polakami i obcokrajowcami, bo to niezwykle istotne w kontekście szatni, relacji między zawodnikami - tłumaczył Masłowski.