W klasyfikacji wszech czasów najlepszy jest pod tym względem Szwed Ingemar Stenmark, który na najwyższym stopniu podium cyklu stanął 86 razy. Vonn ma 81 zwycięstw.

- Nie odejdę, dopóki nie pobiję tego rekordu, to jest pewne. Choćby nie wiem jak mnie bolało. Mam nadzieję, że to kwestia tylko jednego sezonu, bo później będzie mi naprawdę trudno - powiedziała dziennikarzom Amerykanka, która z igrzysk z Korei Południowej wróci tylko z brązowym medalem w zjeździe.

- Jeśli jakimś cudem wytrzymam do kolejnego sezonu, to zastanowię się nad przedłużeniem kariery. Wszystko będzie zależało od zdrowia - dodała.

Kontuzje często jednak prześladują Vonn. Z powodu urazów opuściła m.in. igrzyska w Soczi w 2014 roku, pauzowała także przez kilkanaście miesięcy w Pucharze Świata. Na olimpiadzie prawdopodobnie już nie wystąpi.

- Smutno mi. Uwielbiam się ścigać, a igrzyska są najważniejszą imprezą sportową. Kocham to uczucie, gdy staję w bramce startowej. To niesamowite wrażenie, którego będzie mi brakować. Głowa wciąż mówi mi, że jeszcze na wiele mnie stać, ale ciało podpowiada, że już nie mogę. Chciałabym powiedzieć teraz, że będę rywalizować z najlepszymi za cztery lata, ale tak nie jest - przyznała.

Amerykanka miała szansę na medal w czwartek w kombinacji alpejskiej. Prowadziła po zjeździe, ale slalomu nie ukończyła.

- To frustrujące, bo wiem, na co mnie stać, ale ciało nie chce słuchać. Przychodzi taki moment, szczególnie po tylu kontuzjach, kiedy nie da się już wrócić do poziomu takiego jak kiedyś - tłumaczyła.

Vonn ma w dorobku także złoty medal olimpijski w zjeździe i brązowy w supergigancie z Vancouver z 2010 roku. Rok wcześniej na mistrzostwach świata w Val d'Isere triumfowała w obu tych konkurencjach.