- Dobrze znamy stawkę meczu, doceniamy klasę przeciwników, ale jesteśmy przygotowani na wszelkie ewentualności - zapewniał przed spotkaniem 13. kolejki rozgrywek trener płockiej drużyny Piotr Przybecki.

W 12. kolejce grupy A LM Orlen Wisła, po bardzo dobrym meczu, uległa na wyjeździe 27:28 mistrzowi Hiszpanii FC Barcelonie. Zdaniem szkoleniowca w końcówce nad drużyną wisiało jakieś fatum.

- Trzeba przyznać, że mecz był wyrównany, ale w końcówce spotkania coś się zadziało niedobrego. Przede wszystkim dostaliśmy dwa razy karę dwóch minut, a takie decyzje zawsze mają wpływ na końcowy wynik meczu. Do tego trzeba dodać dwa karne za nic, ale taki jest sport i takie rzeczy często się zdarzają. Nie ma co oczywiście dramatyzować, teraz przed nami kolejny znakomity rywal – mistrz Niemiec. W pierwszym meczu mieliśmy problemy z upilnowaniem świetnie grających Rafaela Baeny i Andre Schmida, przeciwnicy wykorzystali ten moment i wygrali mecz - powiedział Przybecki.

Szkoleniowiec zapewnił, że cała drużyna chce się zrewanżować za tamtą porażkę.

- Trzeba pamiętać, że to jest mistrz Niemiec, drużyna która potrafi grać w piłkę, a na dodatek zawodnicy mieli tydzień wolnego w lidze, są wypoczęci. Oczywiście mamy swój sposób na rywali i zrobimy wszystko, by ich pokonać. Wiemy, że możemy to zrobić, ale tylko wtedy gdy zagramy na najwyższym poziomie koncentracji i, mam nadzieję, że przy wypełnionej dopingującymi nas kibicami hali. Te czynniki pomogą nam w zrealizowaniu celu - przyznał.

W pierwszym spotkaniu w tym sezonie, trener nie mógł skorzystać z usług kontuzjowanych: Marko Tarabochii i Dana Racotea. Przed meczem rewanżowym do ostatnich minut przed rozpoczęciem pojedynku nie będzie wiadomo, czy na boisko będą mogli wybiec: Maciej Daszek i Marcin Wichary.

- W przypadku obu zawodników walczymy z czasem. Ostateczną decyzję, czy zagrają, podejmiemy w sobotę. Reszta chłopaków jest w miarę zdrowa, mają mniejsze urazy, ale to zwyczajne w tej dyscyplinie - twierdzi.

W środę zespół Orlen Wisły wygrał 26:24 spotkanie ligowe z Piotrkowianinem.

- Czwartek mieliśmy wolny, zawodnicy muszą odpocząć, na piątek planujemy krótki trening siłowy i zajęcia w hali. Oczywiście będziemy też analizować ostatnie spotkania Rhein Neckar Loewen - wyliczył.

Od wielu lat trenerem niemieckiej drużyny jest Nikolaj Jakobsen i można się spodziewać, że wiele rzeczy w jej grze się nie zmieni.

- Każde najświeższe spotkanie warto obejrzeć, by zobaczyć, w jakim ustawieniu będzie grać drużyna. Rywale też są trochę osłabieni, będą kombinować. Zobaczymy w jakim składzie przyjadą, ale zapewniam, jesteśmy przygotowani na wszelkie ewentualności - potwierdził.

Czym zatem płocczanie zamierzają zaskoczyć przeciwników?

- Musimy pokonać rywali wolą walki, charakterem, także liczymy na kibiców. Nam jest potrzebne wiele rzeczy, żeby pokonać Niemców. Przede wszystkim uniemożliwić współpracę Schmita z Hendrikiem Pekelerem, nie przegrać pojedynków z Alexandrem Paterssonem, nie dopuścić, by Larsen Mensah napsuł nam krwi. I co ważne nie zapomnieć, że rywale mają przede wszystkim dwóch bardzo dobrych bramkarzy. I Mikael Appelgren, i Andreas Palicka zagrali bardzo dobre zawody na mistrzostwach Europy w Chorwacji. Trochę się pocieszamy, że Niemcy przegrali ostatni mecz u siebie z Szegedem i bardzo się męczyli z Kristianstad. Jest wiele elementów, na które musimy się przygotować i od kilku dni to robimy - wylicza.

Mecz Orlen Wisła – Rhein Neckar Lowen zostanie rozegrany 25 lutego, początek o godz. 19. W ostatniej serii płocczanie walczyć będą o punkty 4 marca z obrońcą trofeum Vardarem w Skopje.