W pierwszej rundzie rozgrywek kielczanie pokonali ekipę trenera Alfreda Gislasona różnicą aż 11 bramek (32:21). W Sparkassen Arena VIVE miało o wiele trudniejszą przeprawę, ale po nerwowej końcówce ponownie pokonało niemiecki zespół.

- Zdobyliśmy bardzo ważne dwa punkty. Końcówka była trudna, ale najważniejsze, że wygraliśmy. Oczywiście popełnialiśmy też błędy, ale zaprezentowaliśmy się z bardzo dobrej strony – komplementował swój zespół Dujszebajew.

Bohaterem kieleckiej ekipy został Sławomir Szmal, który w ostatnich minutach obronił dwa rzuty karne wykonywane przez Mihę Zarabeca i Niklasa Ekberga. „Dziękujemy Sławkowi za świetne interwencje. Pomogły one nam wygrać ten pojedynek. Ale na uznanie zasłużył cały zespół. Wszyscy walczyli ofiarnie przez pełne 60 minut” – dodał kirgiski szkoleniowiec.

Najskuteczniejszym zawodnikiem VIVE był zdobywca sześciu bramek Michał Jurecki, którego występ do ostatniej chwili stał pod dużym znakiem zapytania.

 

- Cieszę się, że Michał jest w dobrej dyspozycji. Jak zawsze był liderem naszego zespołu. Jeszcze raz pokazał, ile znaczy dla naszej drużyny – chwalił grę zawodnika Dujszebajew.

Do tej pory końcówki spotkań rozgrywanych w tym sezonie nie były mocną stroną ekipy z Kielc. Tak było np. w spotkaniach z Flensburgiem i węgierskim Veszprem u siebie, w których kielczanie w ostatnich sekundach tracili pewne wydawało się dwa punkty. Jednak w Kilonii końcowe fragmenty batalii lepiej wytrzymał polski zespół, odnosząc piąte zwycięstwo w rozgrywkach.

 

- Trzeba przyznać, że mieliśmy trochę szczęścia. Dopomógł nam w tym Sławek Szmal. Ale już kilkakrotnie w tym sezonie szczęście było po stronie rywali, tym razem karta się odwróciła – zaznaczył Kirgiz.

Dzięki sobotniej wygranej mistrzowie Polski nadal mają szansę na zajęcie czwartej lokaty w grupie B na koniec fazy zasadniczej. Warunkiem jest wygrana w ostatniej kolejce z Mieszkowem Brześć i przegrana THW Kiel w Paryżu.

- Walczymy o czwartą pozycję, ale istotniejsze jest jednak to, że gramy coraz lepiej. Cały czas powtarzam, że w najwyższej formie mamy być w marcu i kwietniu, bo wtedy czekają nas najważniejsze pojedynki. Prezentujemy się w tej chwili dużo lepiej niż na początku sezonu czy w analogicznym okresie ubiegłego roku. Najważniejsze, że nasza forma idzie do góry – podsumował trener VIVE.