Kędzierzynianie jak dotąd w Lidze Mistrzów radzili sobie znakomicie. Na swoim koncie mieli tylko jedną porażkę po zaciętym tie-breaku z Noliko Maaseik. Zupełnie odwrotnie wyglądały poczynania siatkarzy z Izmiru. Wicemistrzowie Turcji nie zdołali wygrać ani razu.

Po bardzo wyrównanym początku meczu stopniowo zaczęła uwidaczniać się przewaga ekipy Andrei Gardiniego. Przy stanie 11:7 dla gospodarzy trener tureckiej drużyny poprosił o przerwę, lecz niewiele to zmieniło w jej grze. Kędzierzynianie osiągnęli ośmiopunktową przewagę i utrzymali ją do końca seta.

Łatwe zwycięstwo w partii pierwszej uśpiło czujność polskiego zespołu. Siatkarze z Izmiru wykorzystali to i znakomicie otworzyli seta (5:1). Czas wzięty przez włoskiego szkoleniowca w przeciwieństwie do swojego vis-a-vis przyniósł zamierzony efekt. Po doskonałej zagrywce Kamila Semeniuka na tablicy wyników był już remis 8:8. Turcy byli zbyt słabi w ofensywie, by móc grać na równi z mistrzami Polski i przegrali 19:25.

Trzecia, a jak się później okazało ostatnia, odsłona miała dość nietypowy przebieg. Najpierw spokojną przewagę wypracowali kędzierzynianie, potem dali przyjezdnym odrobić straty, a nawet wysunąć się na prowadzenie 17:16. Zaliczka ta okazała się jednak zbyt mała i Arkas musiał uznać wyższość ZAKSY w całym meczu.

Mistrzowie Polski zaprezentowali bardzo dobrą, wyrównaną grę i znaleźli się w grupie dwunastu najlepszych drużyn rozgrywek.

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle - Arkas Izmir 3:0 (25:17, 25:19, 25:23)

 

ZAKSA: Benjamin Toniutti, Kamil Semeniuk, Łukasz Wiśniewski, Maurice Torres, Rafał Buszek, Mateusz Bieniek, Paweł Zatorski (libero) oraz Marco Falaschi, Sławomir Jungiewicz

 

Arkas: Nikola Jovović, Christian Fromm, Marko Matić, Adis Lagumdzija, Gokhan Gokgoz, Mustafa Koc, Matic Mert (libero) oraz Cagatay Durmaz, Yigit Gulmezoglu