Walka zaczęła się bardzo spokojnie, przez pierwszą minutę ani jedna ani druga nie wyprowadziła ciosu. Później jednak Lipski przeszła do ataku. Świetnie pracowała w tajskim klinczu, dobrze uderzała pięściami, a także kolanami. Kilka dość mocno odczuła Argentynka. Juarez potrafiła odpowiedzieć mocnym ciosem, a pod koniec rundy zdobyła plecy mistrzyni. Nic jednak nie zdziałała.

Druga odsłona chyba jeszcze spokojniejsza. Kopnięcia Lipski nie robiły wrażenia na Argentynce, która cały czas twardo stała nie dając się powalić. W trzeciej rundzie to ona przeszła do kontrataku, ładnie trafiła rywalkę i Brazylijka wylądowała na macie. Wyszła z tego bez większego szwanku.

Nawet w czwartej rundzie obie nie chciały się otworzyć. Pojedyncze trafienia nie mogły zrobić krzywdy żadnej z nich. W piątek odsłonie słyszeliśmy nawet gwizdy z powodu słabego tempa walki. Lipski wygrała jednogłośną decyzją i obroniła pas kategorii muszej.