W stolicy Katalonii mieli stworzyć nowy terminal powietrzny dla samolotów w celu zwiększenia liczby przelotów z i do lotniska w Barcelonie. Okazuje się, że jest to niemożliwe, ponieważ nieopodal znajduje się dom Messiego, a loty nad jego dachem zostały zakazane.

 

Ubolewania z tego powodu nie kryje dyrektor hiszpańskich linii lotniczych. – To sytuacja, która nie zdarza się nigdzie indziej na świecie. To ewenement. Samoloty nie mogą latać, bo tam mieszka Messi – wyjaśnił Sanchez Prieto.

 

Posesja Messiego znajduje się niespełna 13 kilometrów od lotniska, a przejechanie tego dystansu autem zajmuje 16 minut.