Równolegle z rywalizacją mężczyzn w tenisowych ogrodach Larry'ego Ellisona (Indian Wells Tennis Garden) odbywa się turniej kobiet rangi WTA Premier Mandatory. Niektórzy mówią o Indian Wells „piąta lewa Wielkiego Szlema”. Nieprzypadkowo, ponieważ drabinka w singlu rozpisana jest na 96 nazwisk. Podobnie jak w Miami. Indian Wells to jedyny taki turniej w roku. Na każdym korcie zainstalowany jest system wideo weryfikacji decyzji sędziowskich, czyli Hawk-Eye.
 
Dzisiaj w pierwszym dniu turnieju mężczyzn, panie rozpoczęły wczoraj, obejrzymy przede wszystkim spotkania z udziałem Amerykanów. Zagrają Taylor Fritz, Reilly Opelka, Steve Johnson, Ryan Harrison, Donald Young, czy też Jared Donaldson. Tytułu broni Szwajcar Roger Federer. Będzie faworytem do końcowego zwycięstwa, szóstego w karierze w Indian Wells. Listę nieobecnych na południu Kalifornii otwiera Hiszpan Rafael Nadal. 
 
Brakuje także Belga Davida Goffina, Szwajcara Stana Wawrinkę, Francuzów Jo-Wilfrieda Tsongę i Richarda Gasqueta. Po kontuzji dopiero powoli wracać będzie Szkot Andy Murray. Jego powrót to melodia przyszłości. Możliwe, że na przełomie maja i czerwca zobaczymy na korcie. I to nie na obiekcie Rolanda Garrosa, ponieważ brytyjska federacja tenisa stara się zorganizować turniej rangi challenger na kortach twardych w hali, aby umożliwić mu lepszy start.
 
Transmisje z turnieju Indian Wells na sportowych antenach Polsatu!