Na ostatnim, siódmym etapie, jeździe indywidualnej na czas w San Benedetto del Tronto Kwiatkowski zajął 12. miejsce, tracąc 20 sekund do zwycięzcy, Australijczyka Rohana Dennisa (BMC), ale powiększył przewagę nad najgroźniejszym rywalem - Caruso.

To drugi wyścig etapowy rangi World Tour, w którym zwyciężył polski kolarz. Pierwszym był Tour de Pologne 2014, wygrany przez Rafała Majkę.

W tym sezonie Kwiatkowski triumfował już na dwóch etapach i w klasyfikacji generalnej wyścigu Dookoła Algarve.

Kolarz z Torunia rozpoczynał 53. edycję Tirreno-Adriatico jako rezerwowy lider grupy Sky. Brytyjska drużyna miała pomagać Geraintowi Thomasowi, a w składzie był też Chris Froome, czterokrotny zwycięzca Tour de France, który wyścig dwóch mórz traktował jako ważny sprawdzian przed swoim debiutem w Giro d'Italia. Jednak w końcówce sobotniego etapu Thomasowi spadł łańcuch, a Kwiatkowski jako jedyny z zawodników Sky przyjechał do mety w czołówce.

Defekt Thomasa spowodował zmianę taktyki grupy Sky i w niedzielę Polak wystartował jako lider drużyny. - Dziś założenia były zupełnie inne i miałem wsparcie całego zespołu, żeby spróbować nawet zwyciężyć na etapie - mówił na mecie w Filottrano. Zajął na niedzielnym odcinku trzecie miejsce i zdobył bonifikatę, która pozwoliła mu zdobyć koszulkę lidera, ale jego przewaga nad Caruso wynosiła tylko trzy sekundy.

W poniedziałek o zwycięstwo etapowe walczyli sprinterzy, a walka o triumf w klasyfikacji generalnej miała się rozegrać we wtorek w jeździe na czas. W tej próbie kolarze nie mogli liczyć na równe szanse. Ci, którzy startowali wcześniej, jechali po suchej nawierzchni, a najlepsi - w deszczu.

- Było bardzo nerwowo. Gdy się rozgrzewałem, zaczęło padać i obawiałem się, by nie stało się nic złego. Musiałem jechać z mniejszym ciśnieniem w kołach, uważać na zakrętach, ale miałem też dobre przeczucie - powiedział Kwiatkowski na mecie.

Caruso ruszył na trasę dwie minuty przed Polakiem. Kolarz grupy Sky na wszystkich punktach pomiaru czasu miał lepsze wyniki od Włocha i pewnie sięgnął po zwycięstwo w całym wyścigu.

Pozostali Polacy zajęli dalsze miejsca w klasyfikacji generalnej: Rafał Majka - 37., Tomasz Marczyński - 75., a Maciej Bodnar - 126. Majka już w piątek wskutek kraksy stracił szansę na wysoką lokatę, ale następnego dnia próbował przynajmniej wygrać etap i finiszował na mecie na drugiej pozycji.

Kolejnym startem Kwiatkowskiego będzie w sobotę pierwszy z kolarskich monumentów, klasyk Mediolan-San Remo, w którym przed rokiem zwyciężył.