Tegoroczne ME odbędą się w Bukareszcie w ostatnim tygodniu marca, zakończą 1 kwietnia w Wielkanoc. Zawodnicy i zawodniczki będą rywalizowali w hali Sala Polivalenta, należącej do grupy obiektów sportowych Complexul Olimpic "Sydney".

 

W ośrodku nad Bałtykiem, który tradycyjnie gości kadry ciężarowców, formę szlifuje ośmiu zawodników. Wśród powołanych są doświadczeniu sztangiści, m.in. wicemistrz świata w kat. 85 kg z Anaheim Krzysztof Zwarycz, Arkadiusz Michalski (obaj Budowlani Opole), ale także młodzi, którzy mają w zespole zastąpić "starych" mistrzów.

 

"To już trzecie tegoroczne zgrupowanie, w Cetniewie jesteśmy od ponad tygodnia i zostaniemy do dnia wyjazdu. W Bukareszcie liczę na dobry start. Sądzę, że jeden medal będzie w naszym zasięgu" - powiedział trener Choroś.

 

Nowy szkoleniowiec prowadził już zespół w 2012 roku na igrzyskach olimpijskich w Londynie, gdzie Polacy wywalczyli dwa medale. Złoty w 85 kg zdobył Adrian Zieliński, a brązowy w 105 kg Bartłomiej Bonk.

 

"Wszyscy bardzo ciężko pracują, na szczęście w kadrze nie mamy większych problemów zdrowotnych, a z tymi, które się pojawiają, jakoś sobie radzimy. Wszyscy dobrze wiemy, o co walczymy" - dodał szkoleniowiec.

 

Choroś potwierdził, że trwają prace nad powołaniem grupy szkoleniowej, która będzie się w przyszłości przygotowywała do igrzysk w 2020 roku. Stąd w składzie ekipy, która wystąpi na pomoście w Bukareszcie są zawodnicy doświadczeni i utytułowani z wicemistrzem świata z 2017 roku Zwaryczem, ale także kilku młodych, którzy zadebiutują na tej rangi imprezie seniorskiej.

 

Trener kadry zdecydował, że w Bukareszcie wystąpią: w kat. 69 kg Piotr Poniedziałek (CLKS Mazovia Ciechanów) i Damian Wiśniewski (CWZS Zawisza Bydgoszcz); w 77 kg Daniel Bajer (MGLKS Tarpan Mrocza); w 85 kg Krzysztof Zwarycz (Budowlani Opole) i Kacper Kłos ((MGLKS Tarpan Mrocza); w 94 kg Paweł Kulik (Budowlani Opole); w 105 kg Arkadiusz Michalski i Łukasz Grela (obaj Budowlani Opole).

 

Z jakimi nadziejami Polacy wystartują w Bukareszcie? Trener Choroś jest umiarkowanym optymistą.

 

"Liczę, że młodzi zawodnicy będą bili rekordy życiowe, natomiast ci doświadczeni wystąpią na swoim normalnym, wysokim poziomie. Medali nie obiecuję, choć przyznam, że w nie wierzę" - zadeklarował szkoleniowiec.