Poprzednio katowiczanie walczyli w decydujących o mistrzostwie pojedynkach w latach 2001–03 i trzykrotnie musieli uznać wyższość Unii Oświęcim.

W marcu 2005 GKS spadł z ekstraligi, a w 2012 - po siedmiu latach - do niej wrócił. W sezonie 2014/15 ówczesny HC GKS był najgorszą drużyną elity. Jego hokeiści wygrali tylko dwa z 48 meczów, strzelili 95 bramek, stracili - 434. Zakończyli rywalizację na ostatnim, 10. miejscu.

Latem 2016 katowicki klub wykupił za 100 tys. złotych "dziką kartę" i przystąpił po rocznej przerwie do rywalizacji w ekstralidze w nowej strukturze. Hokej trafił do wielosekcyjnego (siatkówka, piłka nożna, szachy) miejskiego GKS. Trenerem był prowadzący równolegle kadrę narodową Jacek Płachta.

Katowiczanie skończyli rozgrywki na ósmym miejscu, a w obecnym sezonie mieli powalczyć o czołową czwórkę. Miejsce Płachty zajął Kanadyjczyk Tom Coolen, asystent trenera reprezentacji Polski Teda Nolana.

"Reaktywując klub półtora roku temu mieliśmy założenie długofalowego działania. W pierwszym sezonie chodziło przede wszystkim o utrzymanie się, zdobycie pozytywnego wizerunku na hokejowej mapie Polski. Teraz wymagania były większe i udało się je zrealizować. W kolejnych rozgrywkach chcemy być klubem stabilnym pod względem finansowym i sportowym. Takim, do którego chętnie przychodzą zawodnicy chcący się rozwijać, mający ambicje. Ten projekt ma na celu odejście od sytuacji, w której walczą ze sobą GKS Tychy i Cracovia. Chcemy być kolejną siłą" – deklarował prezes hokejowego GKS Przemysław Plisz przed rozpoczęciem półfinałowej batalii.

W poniedziałkowy wieczór katowiczanie zrobili kolejny krok w kierunku realizacji tego celu. Hokeiści GKS w przeszłości sześciokrotnie byli mistrzami Polski, ostatnio w 1970 roku.

Początek finałowej rywalizacji play off - w środę w Tychach.