ortat na parkiecie przebywał 25 minut i trafił pięć z dziewięciu rzutów z gry. Na swoim koncie zapisał także siedem zbiórek oraz po jednej asyście, stracie i bloku. Popełnił trzy faule.

 

Wizards słabo zaczęli mecz, na początku drugiej kwarty przegrywali różnicą 15 punktów. Później grali jednak znacznie lepiej i gdy do końca spotkania pozostawało 7.35 min to oni prowadzili 104:87.

 

W tym momencie w ich grze znów coś się jednak zacięło, a szaleńczą pogoń Cavaliers napędzał LeBron James, który 13 ze swoich 33 punktów zdobył w ostatniej kwarcie. Na doprowadzenie do remisu gospodarze potrzebowali zaledwie nieco ponad pięciu minut, a w nerwowej końcówce zachowali więcej zimnej krwi.

 

"Mówiłem to przed meczem, powiem teraz i pewnie za pięć lat też będę to powtarzał. James jest najlepszym zawodnikiem w NBA i takie wyczyny nie są dla niego niczym niezwykłym" - komplementował gwiazdę rywali trener Wizards Scott Brooks.

 

Wśród jego podopiecznych prym wiódł John Wall - 28 pkt i 14 asyst. 27-letni rozgrywający, który wraca do formy po kontuzji kolana, popełnił również aż sześć strat, w tym jedną na 2,5 s przed ostatnią syreną. Po niej goście stracili szansę na doprowadzenie do remisu.

 

To była trzecia porażka z rzędu "Czarodziejów" i siódma w ostatnich dziewięciu meczach.

 

Drużyna Gortata jest pewna gry w fazie play off. W sezonie zasadniczym rozegra natomiast jeszcze trzy spotkania - najbliższe już w piątek, we własnej hali z Atlanta Hawks (22-57).

 

W Konferencji Wschodniej prowadzą koszykarze Toronto Raptors (56-22), którzy minionej nocy odpoczywali. Na Zachodzie i zarazem w całej lidze najlepsza jest ekipa Houston Rockets (64-15). Teksańczycy we własnej hali wygrali z Portland Trail Blazers 96:94. Najlepszy w ich szeregach był Chris Paul - 27 pkt.