Po 45 minutach półfinałowej rywalizacji, bo tak trener Ojrzyński zwykł określać pierwsze spotkanie, Arka przegrywa z Koroną 1:2. 4 kwietnia bramki w Kielcach zdobywali tylko Gruzini – gospodarze prowadzili 2:0 po trafieniach Niki Kaczarawy, ale w 80. minucie kontaktowego gola strzelił Luka Zarandia.

- Szczęście w postaci awansu do finału da nam nawet skromne zwycięstwo 1:0. Zdajemy sobie jednak sprawę, że Korona to groźna i klasowa drużyna, która jest w stanie strzelić gola w ostatniej akcji. Kielczanie mają w swoim składzie wysokich oraz dobrze grających głową zawodników i są szczególnie groźni przy stałych fragmentach, co pokazali w pierwszym meczu z nami, ale nie tylko – podkreślił Ojrzyński.

W ostatnim ligowym spotkaniu Korona niespodziewanie pokonała w Poznaniu Lecha 1:0, natomiast Arka, chociaż prowadziła u siebie z Lechią 1:0, przegrała derby Trójmiasta 1:2.

- Kielczanie po raz drugi pokonali w tym roku poznańską drużynę 1:0. Teraz zagrali w mieszanym składzie, a poza tym dopisało im również szczęście, bo rywale ponownie nie wykorzystali rzutu karnego. Ja jednak to szczęście sprowadziłbym do kategorii umiejętności bramkarza. Musimy być przygotowani na to, że rywale zmienią we wtorek skład, ale i tak najwięcej zależy od nas. Jeśli zagapimy się, albo źle ustawimy jak w konfrontacji z Lechią, to sami utrudnimy sobie zadanie, bo rywal może to wykorzystać. Obie bramki w meczu z gdańszczanami straciliśmy po rzutach rożnych, z tym że drugiego to my egzekwowaliśmy i nadzialiśmy się na kontrę – zauważył.

Żaden z zawodników Arki nie pauzuje za kartki, ale jej szkoleniowiec nie ukrywa, że w zespole jest kilka kontuzji. Można spodziewać się również, że podobnie jak we wcześniejszych pucharowych potyczkach, w bramce zamiast Pavelsa Steinborsa stanie Krzysztof Pilarz. - We wtorek na naszą dyspozycję nie powinno mieć wpływu piątkowe spotkanie z Lechią, bo odpadła męcząca podróż, a w takiej sytuacji regeneracja wygląda zupełnie inaczej. Zobaczymy, w jakiej dyspozycji są zawodnicy i jeśli ktoś nie będzie gotowy do gry na 110 procent, na pewno z Koroną nie wystąpi – zapewnił.

Gdynianie bronią wywalczonego rok temu trofeum – 2 maja żółto-niebiescy po dogrywce pokonali na PGE Narodowym w Warszawie Lecha Poznań 2:1. Po Puchar Polski Arka sięgnęła jeszcze po finałowym zwycięstwie 2:1 nad Wisłą Kraków w 1979 roku.

- Wiemy jakie to jest niesamowite przeżycie zagrać w finale tych rozgrywek i zrobimy wszystko, aby w maju ponownie pojawić się na PGE Narodowym. Poprzedni sezon był najlepszy w historii naszego klubu, ale teraz chcemy sprawić, aby ten był jeszcze lepszy - podsumował Ojrzyński.