Prowadzący w światowym rankingu zawodnik z Majorki, rozstawiony w imprezie z numerem drugim, na londyńskiej trawie był najlepszy w latach 2008 i 2010, a w 2006-07 i 2011 przegrał w finale.

 

32-letni Nadal w trwającym cztery godziny i 48 minut wyrównanym pojedynku, najdłuższym w tegorocznych zmaganiach, zdobył 13 punktów więcej niż dwa lata młodszy Argentyńczyk, który świetnie serwował. Del Potro popisał się aż 33 asami, wobec trzech rywala.

 

O szósty występ w decydującym spotkaniu Hiszpan powalczy w piątek z Novakiem Djokovicem. Będzie to rewanż za finał sprzed siedmiu lat, w którym lepszy był Serb.

 

- Mam tylko chwilę, by pocieszyć się tym zwycięstwem. Jestem strasznie zmęczony, gdyż to było prawie pięć godzin ciężkiej, fizycznej walki. Muszę skupić się teraz na regeneracji, bo w piątek czeka mnie równie trudny pojedynek, bardzo emocjonalny, ale mam nadzieję - z dużą dawką świetnego tenisa - powiedział Nadal.

 

Jak dodał, gdyby to nie był mecz z nim, to powiedziałby, że del Potro... zasłużył na wygraną. - Niestety mógł zwyciężyć tylko jeden z nas - podsumował.

 

 

Drugą parę utworzą Amerykanin John Isner, który po raz pierwszy znalazł się w czołowej czwórce turnieju na kortach All England Clubu, oraz Kevin Anderson z RPA po wyeliminowaniu najwyżej rozstawionego ośmiokrotnego triumfatora tych zawodów Szwajcara Rogera Federera.