Czy Jerzy Brzęczek był murownym kandydatem spośród tych, których nazwiska się pojawiały?

Roman Kołtoń: Kandydatem murowanym nie był, jednak można powiedzieć, że Zbigniew Boniek potrafi zaskoczyć, tak jak zrobił to z Adamem Nawałką. Brzęczek był kandydatem, który nie pojawiał się w mediach, które chciały wypromować trenera z zagranicy. To była też charakterystyka tygodni przed nominacją dotychczasowego szkoleniowca, gdy wymieniono kilka nazwisk z zagranicy. Teraz też spekulowano, że trener będzie z Włoch albo z Bałkanów. Natomiast "Zibi" najchętniej sięga po Polaków, bo uważa że reprezentacja potrzebuje tożsamości, którą w wielkim stopniu zapewnia Polak. Oczywiście, zawsze jest pytanie o warsztat i charyzmę danego trenera, ale rozumiem, że prezes PZPN tak jak był przekonany do byłego trenera, tak jest przekonany do obecnego.

Jaką przeszłość ma za sobą i czego możemy się spodziewać po nowym selekcjonerze?

Można powiedzieć, że jego doświadczenie jest porównywalne do doświadczenia Nawałki. Nie jest to trener z pierwszych stron gazet, aczkolwiek ostatni sezon pokazał, że potrafi być dobrym trenerem. Nie mówię, że we wcześniejszych klubach nie umiał. Zawód trenera polega na tym, że często obejmuje się drużynę w trudnych okolicznościach, którą próbuje się przebudować, choć czasem brakuje cierpliwości. Wcześniejszy selekcjoner reprezentacji Polski, do momentu objęcia Górnika Zabrze, także nie miał przeszłości usypanej różami. W poprzednim sezonie z Wisłą Płock Brzęczek włączył się do walki o mistrzostwo Polski, w co niewielu ludzi wierzyło, poprzez kadrę jaką dysponował. Pokazał, że potrafi promować młodych polskich zawodników. To był doskonały argument dla Bońka , który zauważył w nim tą charyzmę, warsztat i dokonania. Myślę, że tak jak udanie postawił na Nawałkę, to postawił teraz na Brzęczka.

Wiemy, że prywatnie nowy szkoleniowiec polskiej kadry to wujek Jakuba Błaszczykowskiego.

Wujek, który odegrał wielką rolę w jego życiu, a także późniejszej karierze, bo wiemy jak dramatyczna jest historia naszego reprezentanta. Nie jest to tajemnicą, ponieważ sam pomocnik opisał to w swojej książce, tworzonej z dziennikarką Małgorzatą Domagalik parę lat temu.  Przed mundialem autobiografia została wznowiona i poszerzona o ostatnie dwa lata. Niezwykłą częścią jest ta opisująca życie w Truskolasach, skąd wywodzi się ród Błaszczykowskich. W tej części opowiedziane jest jak ojciec na oczach małego Kuby zabił matkę. Był to życiowy dramat dla tak młodego chłopaka. Wówczas cała odpowiedzialność wychowania zawodnika Wolfsburga spadła na przebywającego za granicą wujka, który stał się niejako wzorcem, za którym chciał podążać i prowadzić normalne życie.  Dzięki temu udało mu się osiągnąć wiele: 100 występów w reprezentacji, tytuł czołowego piłkarza epoki, który był kluczowym zawodnikiem na Euro 2012 i 2016. Teraz poprzez kłopoty zdrowotne nie udało się tego powtórzyć.

 

Cała rozmowa w załączonym materiale wideo.