Fabiński nie walczył od listopada 2015 roku. Polak miał na swoim koncie dwie wygrane przez decyzję sędziów. Wiadomo było, że styl "Rzeźnika" nie porwie, ale będzie bardzo niewygodny dla Meeka. Norweg nie lubił walczyć z zapaśnikami, co pokazał w pojedynku z Kamaru Usmanem.

 

Plan Polaka był bardzo prosty, iść po nogi i obalać. Meek zaczął od latającego kolana, ale Fabiński dobrze się obronił i prawie całą pierwszą rundę przeleżał na plecach przeciwnika. W stójce lepszy był zawodnik ze Skandynawii, ale wobec świetnych zapasów "Rzeźnika" nie miał za wiele do powiedzenia.

 

Warszawianin świetnie i bardzo cierpliwie punktował przeciwnika, ten w parterze nie mógł nic zrobić. W trzeciej rundzie obaj byli już bardzo zmęczeni. Meek kilka razy trafił Polaka mocnymi ciosami, ale ten potrafił je przyjąć i znowu pójść po nogi. Kibice nie byli zadowoleni z takiego stylu, ale Fabiński nic sobie z tego nie robił i cały czas realizował swój plan. Po trzech rundach sędziowie byli jednomyślni punktując zwycięstwo "Rzeźnika"