To właśnie na portugalskim torze regatowym pięć lat temu na mistrzostwach Starego Kontynentu polska reprezentacja zdobyła aż dziewięć medali. Prym wiodły kajakarki - Marta Walczykiewicz wywalczyła złoto w K1 200 m, a Beata Mikołajczyk z Karoliną Nają dwa złote (K2 500 i 1000 m). Tytuł wicemistrzowski zdobyły Naja z Magdaleną Krukowską w K2 200 m.

- Ten tor dla nas przynajmniej był obiektywny. Tamte mistrzostwa Europy były wyjątkowo udane, ale na Pucharach Świata też mieliśmy dobre wyniki. Poza tym ten obiekt wybraliśmy, jako ostatni etap przygotowań przed igrzyskami w Rio de Janeiro - powiedział Kryk.

O torze w Montemor-o-Velho panuje jednak opinia, że nie jest on do końca sprawiedliwy. Najczęściej wieje tylko z jednej strony i wówczas najbardziej uprzywilejowane są tory 1-3.

- Słyszałem, że organizatorzy otrzymali dofinansowanie i mają być takie kurtyny, które mają chronić przed wiatrem. Niestety, zdarza się, że są różnice w prędkości wiatru w granicach 2-3 metry na sekundę - to jest bardzo dużo. Dlatego też, zawodnicy w półfinałach często kombinują, żeby trafić na uprzywilejowane tory. Z drugiej strony, w ciągu kilku godzin warunki potrafią się diametralnie zmienić - tłumaczył.

Jak dodał, na szczęście dla zawodników w Portugalii lato nie jest aż tak dokuczliwe, jak to ma miejsce podczas zawodów w Belgradzie czy Płowdiw.

- Ten obiekt leży 11 kilometrów od oceanu, dlatego nie ma aż takich upałów, w dzień zwykle 30 stopni, a noce bywają nawet chłodne - zaznaczył.

Szkoleniowiec nie ukrywał optymizmu przed wylotem do Portugalii. Jego podopieczne zanotowały dobry start w czerwcowych mistrzostwach Europy w Bułgarii, zdobywając cztery medale, w tym dwa złote. W międzyczasie dokonał jednak kilku zmian w osadach.

- Układ jedynek na dystansach olimpijskich rozstrzygnął się jeszcze w czerwcu. Ania Puławska i Marta Walczykiewicz były w wysokiej formie, a na mistrzostwach Polski tylko ją potwierdziły, bo obie wygrały swoje wyścigi. W czwórce postawiłem z kolei na Helenę Wiśniewską, która zastąpiła Dominikę Włodarczyk. Helena ma dopiero 19 lat i jest tegoroczną maturzystką. Może brakuje tej osadzie jeszcze stabilności, bo rok temu była ona budowana w oparciu o Beatę, którą teraz zastąpiła Karolina Naja. Z drugiej strony ten sezon to ostatnia okazja na jakiekolwiek eksperymenty, bowiem w przyszłym roku walczymy o kwalifikację na igrzyska - tłumaczył szkoleniowiec.

Także w dwójce na 500 m doszło do jednej zmiany - Justyna Iskrzycka, która na ME zajęła piąte miejsce w Katarzyną Kołodziejczyk, popłynie z Pauliną Paszek. Obie też wystartują w dwójce na 1000 m (konkurencja nieolimpijska), w konkurencji, w której rok temu w czeskich Racicach wywalczyły mistrzostwo świata. Z kolei na jedynce na 1000 i 5000 m wystąpi Edyta Dzieniszewska-Kierkla, która podobnie jak Naja, wróciła po urodzenia dziecka, ale do zawodów przygotowywała się indywidualnie.

- Paulina i Justyna są w lepszej formie niż w pierwszej części sezonu, pytanie tylko, na ile pozwolą rywalki. A te będą mocne, bowiem Niemki, Węgierki i Nowozelandki popłyną w najsilniejszych składach - zaznaczył.

Kryk nie chce mówić wprost, ile medali oczekuje. Z drugiej strony jego ekipa nigdy nie wracała z pustymi rękami z najważniejszych imprez międzynarodowych.

- W konkurencjach olimpijskich liczymy na cztery finały. A gdy już wejdziesz do finału, to jest nowe rozdanie i walczy się o medale. Marta jest jedną z faworytek na 200 m, ale też Ani Puławskiej w K1 500 m nie można przekreślać. Skoro pływa poniżej 1.50 min, a do tego nie popełni żadnego błędu, to też może powalczyć o wysokie lokaty - ocenił.

Po raz pierwszy odkąd Kryk prowadzi żeńską reprezentację, na mistrzostwach świata zabraknie Beaty Rosolskiej (Mikołajczyk), która zawiesiła karierę. Szkoleniowiec nie ukrywa, że jej doświadczenie było bezcenne.

- "Becia" cały czas nas wspiera. Mamy taką swoją grupę komunikacyjną w mediach społecznościowych i po wyścigach ona dzieli się swoimi uwagami, tym, co widzi z pozycji kibica. Mówi nam, co można jeszcze poprawić, co można zrobić lepiej. +Becia+ była bardzo cierpliwa, nie irytowała się, pamiętała o wielu drobnych rzeczach. Teraz trochę jej rolę przejęła Marta Walczykiewicz, bo jest w tej chwili najbardziej doświadczoną zawodniczką w grupie - przyznał.

Po igrzyskach w Rio de Janiero selekcjoner odmłodził skład grup, w ekipie wciąż przeważają zawodniczki w wieku młodzieżowca (poniżej 23 roku życia). Kryk przyznał jednak, że młode kajakarki wciąż jeszcze muszą uczyć się.

- Tym młodym dziewczynom trzeba wpajać wiele rzeczy - kwestie żywienia, podejścia do treningu, kształtować mentalność, tak, żeby stały się 100-procentowymi sportsmenkami. Największy problem mają z intensywnością i objętością treningu. Po prostu one tak mocno nie pracowały w reprezentacjach młodzieżowych. W ubiegłym roku zabrałem całą reprezentację młodzieżową do Szegedu na Puchar Świata, gdzie wystąpiło 66 krajów. I to było dla nich dość brutalne zderzenie z rzeczywistością. Głównie startowały w finałach B, a przecież były mistrzyniami świata juniorek czy indywidualnie, czy w osadach. A tam trzeba było ścigać się z zawodniczkami, które pływają 3-4 sekundy szybciej. I nie było właściwie rywalizacji - podsumował Kryk.

Mistrzostwa rozpoczną się w środę od rywalizacji parakajakarzy. Organizatorzy wyścigi finałowe rozłożyli na trzy dni; pierwsze rozegrane zostaną w piątek po południu, a kolejne - w sobotę i niedzielę. Łącznie rozdanych zostanie 30 kompletów medali.