Tomasz Lorek: W 1982 roku zająłeś drugie miejsce w rywalizacji najlepszych juniorów w Europie, tuż za Antoninem Kasperem. Czasami odświeżasz sobie stare nagrania, aby zobaczyć siebie na motorze?

 

Mark Courtney: Nie za bardzo. To było bardzo dawno temu.

 

Antoni Kasper był legendą nie tylko czechosłowackiego żużla, ale także w Polsce. Był topowym zawodnikiem w Gnieźnie. Sądzisz, że Czechy wciąż są w stanie produkować świetnych żużlowców?

 

To nie jest to samo jak na początku lat 80. Staram się przypomnieć tych zawodników… Antoni Kasper, Jiri Stancl, Bohumil Brhel, Jan Verner – oni wszyscy. Teraz Czechy nie mają tylu żużlowców.

 

Podobnie jak w Nowej Zelandii, gdzie nie ma następców Ronniego Moore’a, który zmarł tak jak Ivan Mauger. Tylko Barry Briggs żyje. Co w takim razie dzieje się z żużlem w tym kraju?

 

Nie wiem, ale wydaje mi się, że chłopcy bardziej garną się obecnie do motocrossu, aczkolwiek wielu z nich przechodzi potem do żużla.

 

Dan Bewley jest twoim „produktem”. Czym tak naprawdę zajmujesz się w ROW Rybnik?

 

Wielu dobrych angielskich zawodników przechodzi z motocrossu na żużel. To tak jak Mark Loram, Gary Havelock, Joe Screen, którzy ścigali się na dziecięcych torach trawiastych. Teraz tego nie ma, a zamiast istnieje motocross.

 

Spójrz Mark, Chris Harris obecnie ściga się w zawodach na długim torze. Całkiem dziwne, prawda?

 

To jest chłopak, od którego oczekiwałbym, że będzie wygrywał tego typu zawody, ale nie idzie mu tak dobrze w tym momencie.

 

Pamiętasz jednak jak Peter Collins wygrywał na długim torze z Egonem Mullerem?

 

Tak, ale wtedy to były prawdziwe gwiazdy żużla.

 

Jesteś teraz bardziej związany z byłym zawodnikiem ROW Rybnik, Maxem Fricke, czy bardziej zajmujesz się młodymi

żużlowcami?

 

Zajmowanie się młodymi żużlowcami sprawia mi przyjemność i wolę to robić, ponieważ w przypadku Maxa wiem już na co go stać. Jest natomiast jeszcze kilku innych, którzy również trafią do Rybnika.

 

To co robi Neil Vatcher z angielskimi juniorami przyniesie wymierne skutki?

 

Współpracuję z nim. Jeżeli chłopcy są gotowi, wówczas przychodzą do Rybnika.

 

Więc każdy dobry zawodnik z Anglii poprzez Neila Vatchera trafia do ciebie?

 

Dokładnie. Jest już jeden żużlowiec, który trafi do nas w przyszłym sezonie.

 

Jego personalia są ściśle tajne?

 

W głównej mierze tak. Musisz rozmawiać o tym z prezesem Mrozkiem.

 

Australia miała wielu świetnych żużlowców jak Phil Crump, Jason Crump, Leigh Adams, Ryan Sullivan, Todd Wiltshire, to Max Fricke jak daleko może zajść? Jest w stanie z powodzeniem rywalizować w Grand Prix, a może nie ma papierów, aby zostać mistrzem świata?

 

Max jest wystarczająco dobry. Oczywiście ten sezon we Wrocławiu nie jest dla niego „spoko” jak wtedy, kiedy jeździł w Rybniku. Czeka go trudny mecz (przeciwko Fogo Unii Leszno przyp. red.).

 

Podobnie jak was w Gnieźnie.

 

Jeżeli zdobędziemy 42 punkty, to wystarczy.

 

Rozmowa z Markiem Courtney’em w załączonym materiale wideo.