Turniej zgromadził na trybunach stadionu Polonii Bydgoszcz dawno na nim niewidziany komplet, ponad 10 tysięcy widzów. Na torze pojawił się także sam Gollob, który po przejechaniu kilku okrążeń w jednym z aut sponsora turnieju, przebieg zawodów śledził z miejsca przed trybuną główną.
 
Gollob, który korzysta z wózka inwalidzkiego, podziękował wszystkim za obecność.
 
"Nie tak miało wyglądać moje życie sportowe, ale stało się. Od jakiegoś czasu, jak widzicie, muszę poruszać się na nieco innym +motorku+, ale mam nadzieję, że po walce, która aktualnie trwa, będę mógł zostawić go w garażu. Dziękuję wszystkim za obecność, byłym i aktualnym zawodnikom z całego świata, z którymi rywalizowałem na torze, ale także wam - kibicom" - powiedział bohater dnia.
 
Jak przyznał, bardzo ucieszył go widok pełnych trybun, także ze względu na pamięć o dawnych sukcesach Polonii.
 
"Wielu z was pamięta pewnie świecące nad tym stadionem słońce oraz obecność wielkich zawodników i świetnych zawodów przy Sportowej 2. Ten stadion i my wszyscy potrzebujemy takich chwil i zrobię wszystko, by to powróciło do Bydgoszczy. Dziękuję za wsparcie" - dodał podczas prezentacji utytułowany żużlowiec.
 
Zgodnie z zapowiedzią organizatorów, było wiele okazji do wspomnień, choćby dzięki wystawie fotografii z Gollobem czy różnych pamiątek z nim związanych. Można było również kupić wiele gadżetów. Specjalnie dla niego w Bydgoszczy zjawili się także czterokrotny mistrz świata Duńczyk Hans Nielsen czy byli zawodnicy miejscowej Polonii Brytyjczyk Andy Smith i Szwed Henrik "Henka" Gustafsson.
 
Sportową rywalizację triumfator indywidualnych mistrzostw świata Tai Woffinden. Brytyjczyk tylko dwa razy przyjechał za plecami rywali.
 
Niepokonany na torze był Słowak Martin Vaculik, ale w pierwszym starcie odpadła mu z lewej stopy "łyżwa" co uniemożliwiło kontynuowanie jazdy. Gdyby nie ten pech, być może przyszłoroczny stały uczestnik cyklu Grand Prix walczyłby o wygraną. Musiał się jednak zadowolić trzecim miejscem, gdyż wyprzedził go jeszcze wicemistrz globu Bartosz Zmarzlik. Co prawda obaj po fazie zasadniczej turnieju mieli po 12 punktów, ale wspólnie doszli do wniosku, by nie rozgrywać biegu dodatkowego i między sobą ustalili, że to Polak zajmie drugą lokatę.
 
Największym pechowcem okazał się Niels Kristian Iversen, który w siódmym biegu zderzył się z zakładającym się na niego Januszem Kołodziejem. Po upadku Polak dość szybko podniósł się z toru, a Duńczyk na noszach trafił do karetki, którą po kilku chwilach pojechał do szpitala. Po dłuższej chwili z zawodów, z powodu bóli ręki wycofał się także popularny "Koldi".
 
Jak zapewnili organizatorzy, wkrótce przedstawią opinii publicznej, jaką kwotę udało się uzbierać na rzecz 47-letniego Golloba, który 23 kwietnia 2017 roku podczas treningu przed motocrossowymi mistrzostwami strefy północnej w Chełmnie uległ poważnemu wypadkowi.
 
Badania wykazały , że ówczesny zawodnik grudziądzkiego GKM doznał urazu kręgosłupa w odcinku piersiowym, doszło też do złamania siódmego kręgu piersiowego i przemieszczenia między szóstym a siódmym kręgiem oraz do uszkodzenia rdzenia kręgowego. Miał również stłuczone oba płuca. Przeszedł długą operację i był przez lekarzy utrzymywany w stanie śpiączki farmakologicznej. Po kilku dniach został z niej wybudzony.
 
Od 2 maja 2017 znajdował się na oddziale neurochirurgii 10 Wojskowego Szpitala Klinicznego w Bydgoszczy pod opieką prof. Marka Harata, a 22 maja został przeniesiony do kliniki rehabilitacji, którą opuścił po siedmiu miesiącach. Gollob ma głęboki niedowład nóg. Korzysta z wózka inwalidzkiego, z którego samodzielnie przemieszcza się na łóżko. Na początku tego roku próbował alternatywnych sposobów leczenia w Chinach, które nie przyniosły jednak przełomu.
 
Wyniki:
 
1. Tai Woffinden (W. Brytania) – 13 pkt 
2. Bartosz Zmarzlik (Polska) – 12 
3. Martin Vaculik (Słowacja) – 12 
4. Krzysztof Buczkowski (Polska) – 11 
5. Greg Hancock (USA) – 10 
6. Przemysław Pawlicki (Polska) – 9.