Szymon Rojek: Świetny stadion, frekwencja, znakomity rywal... Wydaje się, że tylko wyniku zabrakło do pełni szczęścia?

 

Zbigniew Boniek: Można by się mądrze bronić i powiedzieć, że przegraliśmy tylko 2:3, różnicą jednej bramki. Prawda jest inna. Przegraliśmy z drużyną, która miała inny poziom techniki, inną kulturę gry, inne wyszkolenie indywidualne. Muszę powiedzieć, że to 2:3 to jest najniższy wymiar kary, bo oni byli po prostu od nas lepsi. Lepiej grali w piłkę i mieli zawodników, którym piłka nie przeszkadzała. Ale graliśmy z mistrzami Europy.

 

Kiedy się patrzyło długimi fragmentami na ten mecz, można było odnieść wrażenie, że to nie jest coś, co można przeskoczyć jednym zgrupowaniem, czy jakimś pomysłem taktycznym. Tak jak pan prezes mówi – ta różnica była na tyle widoczna, że ciężko było coś wymyślić.

 

W sporcie są kategorie. Dziś grał lepszy ze słabszym – my byliśmy drużyną trochę słabszą. To widać. Graliśmy ambitnie, staraliśmy się, ale trzeba powiedzieć, że więcej nie mogliśmy ugrać.

 

Pomysł na grę z dwoma napastnikami i czterema pomocnikami, bez klasycznych skrzydłowych ma przyszłość, czy też pan prezes widzi to w kategoriach jednorazowego eksperymentu?

 

Uważam, że to jest ciekawe, jest to do powtórki. Przede wszystkim jednak, żeby wygrywać, należy zdobywać bramki. Nie liczyć tylko na to, że wyjdziemy z kontrą i coś strzelimy z tej kontry. Trzeba na przeciwniku trochę siedzieć, grać ofensywnie. Mamy dobrych napastników, warto spróbować. Ale żeby tak grać, trzeba mieć w pomocy zawodników, którzy biegają, którzy szybko wymieniają piłkę i potrafią utrzymać pressing przez 90 minut, a tego dzisiaj troszeczkę brakowało. Tutaj był największy problem. Jest nad czym pracować.

 

W niedzielę, w meczu z Włochami nie powinno być takiej różnicy?

 

Włosi nie grają dobrze jako reprezentacja, ale piłkarzy mają takich samych albo nawet lepszych od Portugalczyków. Oni wyjdą jako faworyci, a my musimy zagrać jak najlepiej. Ten mecz jest o to, żeby utrzymać się w najwyższej dywizji Ligi Narodów. Jeżeli przegramy, to spadamy. Jeżeli zaś zwyciężymy, utrzymamy się, a spadną Włosi. Tak więc jest o co grać.

 

Cała rozmowa z prezesem PZPN Zbigniewem Bońkiem w załączonym materiale.