Piotr Przybysz: Zadanie wykonane. Kolejne zwycięstwo i bez straty gola. Rewanż wzięty za porażkę sprzed dwóch lat. Ten mecz wyglądał dziwnie, miał różne fazy. W pierwszej połowie mieliście piłkę, prowadziliście grę. Bytovia była wycofana, korzystała z wiatru, ale miała swoje okazje, m.in. dwa strzały w słupek. Później twoja bramka, w końcówce gol na 2:0 i wydawało się, że druga połowa będzie pod kontrolą. Początek był jednak trochę nerwowy.

 

Damian Gąska: To prawda. Było ciężko, bo nie mogliśmy stworzyć sytuacji. Cieszy to, że zdobyliśmy dwie bramki i przejęliśmy kontrolę. Fajnie, że w końcu strzeliłem pierwsze gola dla Śląska. To cieszy. Teraz skupiamy się na kolejnym meczu.

 

Fajnie to wyglądało nawet po zejściu z boiska Igorsa Tarasovsa. Nawet grając w dziesiątkę mieliście mecz pod kontrolą... Wrócę jeszcze do pierwszych minut drugiej połowy. Było wiadomo, że Bytovia, by wrócić do meczu, musi poszukać gola bardzo szybko. Gospodarze stworzyli sporo sytuacji, nawet więcej niż w pierwszej połowie, grając z wiatrem. Z czego to wynikało?

 

W szatni rozmawialiśmy, że chcemy dalej atakować, usiąść pressingiem na rywala. Nie udało się. Było dużo niedokładności, ale w końcu udało nam się. Po bramce na 3:0 im się odechciało. Zrobiliśmy kolejny krok w kierunku Stadionu Narodowego.

 

Cała rozmowa w załączonym materiale wideo.