Najskuteczniejszy w toruńskim zespole był w sobotę reprezentant Polski Aaron Cel, który rzucił 17 punktów, ale bardzo dobrze prezentowali się także Bartosz Diduszko - 16 pkt. (4/4 za trzy) oraz rozgrywający Robert Lowery, który do 8 "oczek" dołożył 13 asyst. W kluczowym podaniach gospodarze zdeklasowali radomian, mając ich 33 przy 13 rywali.

 

- Wykonaliśmy dobrą pracę. Pomagaliśmy sobie - szczególnie w defensywie, ale także dobrze dzieląc się piłką. Byliśmy dziś zespołem - powiedział trener Polskiego Cukru Dejan Mihevc. Dodał, że nie korzystał z przerw na żądanie, bo nie było potrzeby zmian w grze jego zespołu.

 

Tomasz Śnieg dedykował zwycięstwo kontuzjowanym kolegom z drużyny - kapitanowi Łukaszowi Wiśniewskiemu oraz Aleksandrowie Perce.

 

- Cieszę się, że prawie każdy z nas dziś punktował. Wykonywaliśmy polecenia trenera. Wiedzieliśmy, że Rosa ma dobrych strzelców w składzie, a jak oni się otworzą, to może być ciężko - mówił Śnieg.

 

Pytany przez dziennikarzy o sytuację po końcowym gwizdu i dyskusję z trenerem gości Robertem Witką podkreślił, że chodziło o ostatnią akcję, w której zdobył punkty.

 

- Graliśmy ze sobą parę lat temu w Asseco Gdynia, więc się znamy. Trener źle to odebrał - jako brak szacunku. Ja pokazałem tym coś odwrotnego, że szanujemy rywali. Nasz szkoleniowiec zawsze nam mówi, że jeżeli prowadzimy w meczu 30 punktami, to mamy go wygrać 32, jeżeli jest taka możliwość. Gorzej by to wyglądało, gdybyśmy odpuścili i pokazali, że oni nie są nam nic w stanie zrobić - ocenił Śnieg.

 

Bartosz Diduszko przyznał, że ostatnio czuje się świetnie rzutowo.

 

- Gramy u siebie - jesteśmy w dobrym rytmie po derbowym zwycięstwie z Anwilem, więc takie spotkania jak dziś musimy wygrywać - powiedział. Dodał, że seria 5-0 bardzo cieszy, ale trzeba patrzeć na to, co dalej, a kolejny mecz jest w Warszawie z Legią i też trzeba go wygrać.

 

- To była po prostu deklasacja. Zabrakło nam czynnika ludzkiego. Dwóch zawodników robi dla nas grę, a jeden jest obecnie kontuzjowany - Cullen Neal, a drugi dopiero po kontuzji wraca do gry - Obie Trotter. On zagrał bardzo dobrze trzy dni temu, ale wracając po przerwie często bywa także, że drugi mecz na przestrzeni kilku dni jest znacznie trudniejszy - powiedział z kolei szkoleniowiec Rosy Robert Witka.

 

Koszykarz gości Filip Zegzuła wskazał, że po pierwszej kwarcie był pozytywnie nastawiony do tego meczu, ale już w drugiej torunianie jego zdaniem zdeklasowali Rosę.

 

- Oni mieli 33 asysty, a my 13. Zabrakło nam fizyczności. Ciężko się gra bez najlepszego zawodnika, ale to żadne wytłumaczenia dla nas, bo powinniśmy zaprezentować się lepiej.

 

Rosa przegrała w tym sezonie cztery z pięciu spotkań. Trener radomian podkreślił, że Neal ma bardzo mocno stłuczoną stopę po uderzeniu w bandę w poprzednim meczu z Treflem.

 

- To utrudnia mu obecnie chodzenie, więc nie było mowy o jego grze. Nie wiem, kiedy wróci do składu - dodał.

 

Kapitan Polskiego Cukru Łukasz Wiśniewski może pauzować z powodu kontuzji odniesionej w meczu derbowym z Anwilem nawet przez ok. trzy miesiące.

 

Polski Cukier Toruń - Rosa Radom 92:56 (24:19, 24:8, 20:13, 24:16)

 

Polski Cukier Toruń: Aaron Cel 17, Bartosz Diduszko 16, Karol Gruszecki 12, Krzysztof Sulima 10, Cheikh Mbodj 10, Tomasz Śnieg 8, Rob Lowery 8 (13 asyst), Przemysław Karnowski 6, Mikołaj Ratajczak 5, Ignacy Grochowski 0.

 

Rosa Radom: Marcin Piechowicz 12, Filip Zegzuła 11, Carl Lindbom 9, Artur Mielczarek 7, Hanner Mosquera-Perea 7, Mateusz Szczypiński 4, Obie Trotter 4, Wojciech Wątroba 2, Szymon Szymański 0, Daniel Wall 0.