Kameruński center Sixers należy w tym sezonie do czołowych graczy ligi. Jest wiceliderem klasyfikacji strzelców ze średnią 28,8 pkt (za Stephenem Curry z Golden State Warriors - 29,5). 24-letni i mierzący 213 cm Embiid jest typem nowoczesnego środkowego, skutecznego nie tylko pod koszem, ale także potrafiącego grać na obwodzie.

 

W dramatycznym spotkaniu z Charlotte to on najpierw doprowadził rzutami wolnymi do dogrywki (119:119), a potem ustalił dorobek zespołu, trafiając obydwa osobiste na sześć sekund przed końcem dodatkowego czasu gry, co dało wówczas gospodarzom prowadzenie 133:129. W całym spotkaniu trafił 11 z 18 rzutów z gry, w tym jeden z dwóch "za trzy" oraz 19 z 22 wolnych. Miał dwie zbiórki w ataku i aż 16 w obronie.

 

"Po prostu wykonuję moją pracę. Jeśli ekipa mnie potrzebuje, jestem tam gdzie trzeba" - przyznał Embiid.

 

"Trudno jest utrzymać go z daleka od linii rzutów wolnych, bo jest bardzo fizycznym graczem. Może rzucać za trzy punkty, grać jeden na jednego, jest mocno zbudowany, więc tylko najtwardsi obrońcy mogą z nim rywalizować w każdym miejscu parkietu" - powiedział środkowy Hornets Cody Zeller.

 

Kolejnymi strzelcami w zespole "Szóstek" byli australijski rozgrywające Ben Simmons - 22 (także 13 asyst i osiem zbiórek) oraz chorwacki skrzydłowy Dario Saric - 18. Wśród pokonany wyróżnili się Kemba Walker - 30 i Jeremy Lamb - 17.

 

Znakomity indywidualny występ zanotował w piątek także Serb Jokic, który dla Denver Nuggets zdobył 37 pkt i miał 21 zbiórek, ale jego zespół niespodziewanie przegrał u siebie z Brooklyn Nets 110:112. To jego trzecia porażka w sezonie.

 

Decydujące punkty przy remisie uzyskał Caris LeVert na 0,3 s przed końcem czwartej kwarty. Goście zdobyli sześć ostatnich punktów w meczu, a ich liderami byli D'Angelo Russell - 23 i Jarrett Allen - 17.

 

Podobne odczucia jak Jokic mógł mieć kolejny środkowy - Karl-Anthony Towns z Minnesota Timbewolves. Wprawdzie zdobył 39 pkt i miał 19 zbiórek, ale to nie wystarczyło - jego zespół przegrał na wyjeździe z Sacramento Kings 110:121. Dobry mecz w zespole "Leśnych Wilków" rozegrał także Derrick Rose - 21 pkt, 6 zbiórek i 5 asyst. W drużynie gospodarzy wyróżnili się Willie Cauley-Stein - 25 i Iman Shumpert - 17.

 

Ostatni taki przypadek, gdy trzech graczy ligi NBA przekroczyło jednego dnia 35 punktów i 15 zbiórek odnotowano w listopadzie 1992 roku. Byli to Charles Barkley, Dominique Wilkins i Tom Gugliotta.

 

Pretendujący do czołowego miejsca w Konferencji Wschodniej Boston Celtics przegrali w Salt Lake City z Utah Jazz 115:123. Bohaterem gospodarzy był Australijczyk Joe Ingles, który wyrównał rekord kariery zdobywając 27 pkt i uzyskał najwięcej w sezonie siedem asyst. Donovan Mitchell i Joe Crowder dodali dla zwycięzców - odpowiednio - 21 i 20 pkt. Dla Celtics Terry Rozier zdobył 22, a Jayson Tatum - 21.

 

Gordon Hayward, lider "Jazzmanów" w latach 2010-17, występujący obecnie w Celtics, został przywitany w hali gwizdami i buczeniem. Zdobył 13 pkt i miał siedem asyst.

 

Po tej porażce ekipa z Bostonu (7-5) spadła na piąte miejsce w Konferencji Wschodniej, gdzie prowadzą Toronto Raptors (11-1) przed Milwaukee Bucks (9-2), Philadelphią i Indiana Pacers (po 8-5). Na Zachodzie liderami są broniący tytułu Golden State Warriors (10-2), przed Portland Trail Blazers i Denver Nuggets (po 9-3).