Polacy rozpoczęli w składzie z A.J. Slaughterem, kapitanem zespołu Adamem Waczyńskim, Mateuszem Ponitką, Aaronem Celem oraz Maciejem Lampe i od początku narzucili swój styl gry. Tak było przez cztery kwarty, co pozwoliło odnieść bezdyskusyjne i efektowne zwycięstwo w najlepszym stylu w tych eliminacjach. To pierwsza wyjazdowa wygrana biało-czerwonych w tym etapie i druga w eliminacjach (po Kosowie).

 

Szybkie akcje, rzuty z dystansu i niezła obrona sprawiły, że podopieczni Mike'a Taylora prowadzili po dwóch i pół minutach 11:2. Trener Holendrów Toon van Helfteren zmuszony był do błyskawicznego wzięcia czasu. Jego uwagi przyniosły skutek, ale i polscy zawodnicy mieli słabszy moment - popełnili trzy straty z rzędu. Gospodarze zdobyli osiem kolejnych punktów i w połowie kwarty przewaga gości zmalała do punktu 11:10.

 

Teraz to trener Polaków musiał brać czas i uspakajać swoich zawodników. To się udało, biało-czerwoni ponownie zaczęli grać ustawiane akcje. Po pierwszej kwarcie prowadzili 27:18, a po czterech minutach drugiej odsłony ich przewaga sięgnęła 15 punktów (38:23). Każdy z zawodników wchodzących na parkiet wnosił walkę i dobre akcje w ataku. Niesamowity był Cel, który w pierwszej połowie trafił wszystkie cztery rzuty zza linii 6,75 m, a w całym meczu był najskuteczniejszym zawodnikiem drużyny z 20 pkt (w tym sześć z siedmiu prób za trzy punkty).

 

Celności z dystansu pozazdrościł mu m.in. AJ Slaughter i po jego +trójce+ oraz dwóch punktach jednego z czołowych graczy ligi chińskiej, wszechstronnego Lampego Polska prowadziła 53:33. Holendrzy grali zbyt indywidualnie i przy dobrej defensywie rywali nie byli w stanie zmienić sytuacji na parkiecie. Do przerwy trafili tylko raz z 10 rzutów zza linii 6,75, podczas gdy koszykarze trenera Taylora 9 z 13.

 

W drugiej części gospodarze nadal nie mogli przebić się przez obronę Polaków, ale wykorzystali kilka ich złych podań i zmniejszyli straty do różnicy 13 punktów w 26. minucie. Kolejne dwa rzuty z dystansu Cela i wejścia pod kosz Ponitki, któremu asystowali Slaughter i najbardziej doświadczony w kadrze Łukasz Koszarek sprawiły, że 28. minucie ponownie było 20 punktów więcej dla Polaków (73:53).

 

W ostatniej części mimo licznych zmian biało-czerwoni nie tylko utrzymywali, ale i powiększali prowadzenie. Kontrolowanie sytuacji pozwoliło, by na parkiet weszli debiutant w seniorskiej reprezentacji 30-letni skrzydłowy Michał Nowakowski i jej najmłodszy zawodnik 19-letni rozgrywający Łukasz Kolenda. Z kolei trener Holendrów wpuścił na parkiet 16-latka Keye van der Vuurst de Vriesa.

 

Polacy po rzutach za trzy punkty Karola Gruszeckiego na 82 sekundy przed końcem osiągnęli po raz pierwszy prowadzenie różnicą 27 pkt (101:74).

 

Podopieczni trenera Taylora rozegrali jeden z najlepszych meczów pod jego wodzą, a na pewno najlepszy w ofensywie - mieli 66,7 procent skuteczności rzutów za dwa punkty, 51,6 za trzy (16 z 31) oraz 89,5 proc. wolnych (17 z 19). Lampe do 17 punktów dołożył siedem zbiórek, cztery asysty, przechwyt i dwa bloki, a Koszarek miał siedem asyst.

 

W niedzielę biało-czerwoni podejmą w Ergo Arenie Włochów, którzy pokonali pewnych już awansu Litwinów 70:65.

 

Holandia - Polska 78:105 (18:27, 19:26, 24;26, 17:26)

 

Holandia: Charlon Kloof 21, Thomas Van der Mars 10, Shane Hammink 10, Yannick Franke 9, Arvin Slagter 8, Worthy De Jong 7, Nick Oudendag 5, Mohamed Kherrazi 4, Jito Kok 2, Keye van der Vuurst de Vries 2, Rienk Mast 0

 

Polska: Aaron Cel 20, Maciej Lampe 17, AJ Slaughter 14, Adam Waczyński 13, Mateusz Ponitka 10, Michał Sokołowski 9, Łukasz Koszarek 8, Adam Hrycaniuk 6, Karol Gruszecki 6, Łukasz Kolenda 2, Krzysztof Sulima 0, Michał Nowakowski 0.